Starszy człowiek o mało nie zmarł na przystanku z wychłodzenia. Nikt nie chciał mu pomóc
O dramatycznej sytuacji opowiedział w Internecie mężczyzna, który pomógł człowiekowi.
Zdarzyło się to jeszcze po świętach bożonarodzeniowych, ale dopiero w czwartek mieszkaniec Ochoty opowiedział o dramatycznej sytuacji. Starszy, schorowany człowiek czekał ponad 4 godziny na przystanku. Bolał go kręgosłup i nie mógł wejść do autobusu. Prosił przechodniów o to, żeby pomogli mu wejść do autobusu, ale każdy miał go za żebraka i nie udzielił pomocy. Chciał zamówić taksówkę, ale wyładował mu się telefon. Było tak zimno, że zaczęły mu drętwieć kończyny.
- Parę dni temu, po świętach odprowadzałem ojca do autobusu na rogu Grójecka/Dickensa. Była już noc. Na przystanku zaczepił mnie siedzący starszy człowiek wyglądający na lumpa ale schludny i ogarnięty i poprosił o zawołanie taksówki - relacjonował w social mediach mieszkaniec Ochoty, przyznał, że początkowo również zignorował człowieka, ale potem wrócił do niego i zapytał jak może mu pomóc. Starszy pan powiedział, że ma chory kręgosłup i nie może o własnych siłach wejść do autobusu, poprosił o pomoc przy zamówieniu taksówki. Z tym również był problem, ponieważ niektóre taksówki nie chciały stawać na zatoczce dla autobusów. Udało się w końcu zamówić taksówkę przez internetową aplikację, ale zachowanie taksówkarza było dość nieprzyjemne. Bał się, że starszy pan zabrudzi mu samochód i nie zapłaci.
- Podszedłem do dziadka i mówię, że jest taxi. A on... ale jestem tak skostniały, że nie dam rady. Podaje ramię podnoszę go i holuje drżącego ledwo drepczącego staruszka do auta gdzie zakaz zatrzymywania. Kierowca mówi "eeee". ale nie taki stan, zarzyga mi i obsra auto, a i pewnie kasy nie ma! Pytam dziadka: "ma Pan pieniądze?" Odpowiedział, że ma. Na to ja: "Pan pokaże kierowcy bo nie wierzy!". Starszy pan wyjął garść banknotów z kieszeni, tak na oko aż z 5 stówek. Myślałem, że dam mu te 2 dyszki jak dziadek nie ma ale spoko. Mówię niech go pan dostarczy pod adres i doholuje, a on zapłaci. Ma chory kręgosłup i zziębnięty bo od 4 godzin na przystanku żebra o taxi i prawie umiera a padła mu bateria w telefonie. To tylko tak wygląda ale dasz radę i nie będzie problemu. Powiedział, no chyba, że tak, to jak swojaka podrzucę. I pojechali. Na Jasielską róg Pruszkowskiej. Czy dojechał? Czyj to dziadek lub ojciec? Tego pewnie się nie dowiem ale nie wiele brakowało, a starszy człowiek zmarzły na kość na przystanku autobusowym wyglądający jak LUMP umarł by z wychodzenia po 4 godzinach żebrania o pomoc w wezwaniu taksówki. Ludzie?! Co z wami?! - mieszkaniec Ochoty zwrócił się do społeczności w Internecie.
Policja apeluje, aby w miarę możliwości w takich sytuacjach pomagać potrzebującym. Szczególnie, że zimą w nocy przy minusowych temperaturach bardzo łatwo dochodzi do wychłodzenia organizmu oraz do zgonu. Policja i Straż Miejska przyjmują również zgłoszenia dotyczące osób w kryzysie bezdomności, którzy nie mają noclegu i podczas mrozów śpią pod gołym niebem.
-Nie bądź obojętny, reaguj - apeluje policja.


