12-latek z Warszawy urodził się bez małżowin usznych i kanału słuchowego. Przeszedł już w USA pierwszą operację. Rodzice po 12 latach wyszeptali mu do lewego ucha "kocham cię"
Któregoś roku Jasiu poprosił św. Mikołaja o to, by w prezencie dał mu słuch. Chciał słyszeć tak, jak jego rodzice.
Św. Mikołaj nie spełnił tego marzenia, ale jego rodzina i najbliżsi robili wszystko, aby chłopiec mógł usłyszeć, jak bardzo go kochają.
Jan Jeż ma 12 lat, urodził się bez małżowin usznych i kanałów słuchowych. To wada określana jako mikrocja z atrezją z uszu. Janek od 11 lat nosił aparaty słuchowe, które tylko łagodziły niedosłuch.
- Bycie innym w świecie dzieci oznacza jedno, odrzucenie. Janek widzi, że czasem dzieci patrzą na niego inaczej. Słyszy szepty, których nie może zrozumieć. Wie, że coś się dzieje, ale nie wie co. Czuje się poza grupą, choć tak bardzo chce być jej częścią - mówili rodzice Janka.
Jego rodzina, najbliżsi, przyjaciele i znajomi organizowali zbiórki charytatywne, żeby uzbierać na operację w USA. Udało się, pierwsza taka operacja już jest za Jasiem, 12-latek słyszy na lewe ucho.
- Jesteśmy jako rodzice ogromnie szczęśliwi i wzruszeni, szepcząc do lewego ucha Jasiowi "Kocham Cię" i widząc jego uśmiech! Czekaliśmy na to 12 lat i udało się! My nie tylko zbieramy pieniądze, my od razu działamy! W ciągu 3 miesięcy uzbieraliśmy ogromną kwotę na pierwszą operację i już tego dokonaliśmy! Wierzymy, że na kolejną też się uda!
Teraz rodzice Janka zbierają na operację prawego ucha, aby chłopiec mógł w pełni słyszeć - W lipcu 2026 roku chcemy przeprowadzić kolejną operację, udrożnienie prawego kanału słuchowego. Już teraz widzimy ogromną zmianę u Jasia, jest bardziej pewny siebie, cieszy się, że może usłyszeć nas i swoich kolegów. Jego uśmiech daje nam motywację do dalszej walki - mówią rodzice Janka.
Zbiórkę na operację prawego ucha możecie wesprzeć tutaj
