Awantura w warszawskim autobusie. Kobieta zapomniała przycisnąć "stop". "Nie będę hamował awaryjnie ryzykując, że poprzewracam ludzi"
Kierowca autobusu opisał całą sytuację w mediach społecznościowych.
Mężczyzna od dłuższego czasu prowadzi facebookową stronę o nazwie "Młodziak za sterem Solarisa". Tam opisuje nietypowe sytuacje, jakie spotykają go podczas prowadzenia autobusu.
Tym razem w autobusie, który prowadził rozpętała się awantura o przystanek na żądanie. Kobieta za późno przypomniała sobie o wciśnięciu guzika "stop", przez co autobus nie zatrzymał się na przystanku Jórskiego.
- Nie będę hamował awaryjnie ryzykując, że poprzewracam ludzi, bo pani przypomniało się w ostatniej chwili o chęci opuszczenia autobusu, a pani coraz bardziej zaczęła się pogrążać, to dość szybko została uciszona - opisał kierowca na swojej facebookowej stronie.
Kobieta upierała się, że nawet nie wiedziała, iż przystanek był na żądanie. Pasażerowie przypomnieli jej, że był wygłoszony w tej sprawie komunikat.
- Przyznam się, że muszę popracować w takich momentach nad zachowaniem większej powagi, bo nie pierwszy raz zacząłem kwiczeć ze śmiechu, co przeszło mi dopiero jak wyciszyłem się na pętli 2 przystanki dalej. Dziś brygada, którą swego czasu miałem bardzo często i zazwyczaj na niej nic specjalnego nie działo się jeśli chodzi o relacje międzyludzkie. Ale, że Warszawa długa i szeroka, a dziś po południu wielu z Was rozpocznie długi weekend, to nadzieja umiera ostatnia - skwitował kierowca autobusu.


