Znowu gigantyczne kolejki pod "Lubaszką". Czy w Warszawie nie ma lepszej piekarni? "Niech mi ktoś wytłumaczy, o co chodzi?"
Ogromne kolejki, jak z PRL, pod piekarnią "Lubaszka" w Warszawie przed każdymi świętami, to już tradycja.
Nasza redakcja ewarszawa.pl w tym roku w tłusty czwartek informowała o równie ogromnych kolejkach przed "Lubaszką" po pączki. Niektórzy nawet twierdzili, że w Warszawie stanie w kolejce do "Lubaszki", to już po prostu tradycja. Czy w stolicy są piekarnie, które oferują tak samo dobre pieczywo? Mieszkańcy twierdzą, że tak, a jednak nie ustawiają się do nich tak spore kolejki.
Jeden z mieszkańców Bielan opublikował we wtorek zdjęcie gigantycznej kolejki do "Lubaszki" i podpisał je dość znamiennie - Chleba naszego powszedniego..
W sekcji komentarze zawrzało. Jedni zachwalą wypieki "Lubaszki" i twierdzą, że nie wyobrażają sobie świąt bez wypieków od tej słynnej piekarni, inni z kolei twierdzą, że nie rozumieją fenomenu stania w kolejce do wspomnianej piekarni.
- Niech mi ktoś wytłumaczy, o co chodzi z tą kolejką przed "Lubaszką" i nie chodzi tylko o taki świąteczny czas, bo to też jest normalnie w tygodniu, paręnaście metrów dalej jest "Putka" i tam prawie nikogo nie ma - zastanawiała się pani Ani pod postem mieszkańca Bielan.
Mieszkańcy odpowiadali pani Ani, że według nich w "Lubaszce" jest najlepsze pieczywo i większy wybór słodkich wypieków. Jednak wyboru już nie miał pan Robert, który napisał, że wracając z pracy zastał już puste półki.
- To jest chore, żeby stać w długiej kolejce za pieczywem. Kiedyś piekło się w domu, jak nie było w sklepie - podsumował pan Paweł.


