Podejrzany 17-latek o zabójstwo Mai z Mławy narzeka na samotność w areszcie i celę. Nie może rozmawiać z matką
Wiemy, co mówi o tym jego obrońca.
Bartosz G. po ekstradycji do Polski trafił do zakładu karnego w Płocku (woj. mazowieckie). Nastolatek podejrzany o morderstwo 16-letniej Mai z Mławy , ma narzekać na złe warunki w polskim areszcie, o czym donosi "Fakt". Nie jest tak rozpieszczany jak za kratami w Grecji. Głos w tej sprawie zabrał jego obrońca, mecenas Paweł Aranowski.
- Bartosz mówi, że jest mu bardzo ciężko w areszcie. Bardzo tęskni za rodziną, z którą nie ma żadnego kontaktu. Mama nie ma zgody na telefon, tata nie ma zgody na telefon. Jest odcięty od rodziców w stu procentach. Bartosz ma zgodę na rozmowy telefoniczne tylko ze mną i innymi obrońcami. Nie ma też zgody na widzenia. Odmówiono matce i ojcu prawa do odwiedzin. To dla niego bardzo dotkliwa sytuacja. Czasami nie mogę odebrać telefonu, bo jestem na rozprawie, a w areszcie dostępny jest tylko jeden aparat telefoniczny i na rozmowę czeka kilkadziesiąt osób. Ja nie mogę oddzwonić, więc Bartosz traci kolejkę, bo nikt go nie przepuści poza kolejnością - opowiada w tabloidzie jego adwokat. - Bartosz może tylko czytać książki lub rozmyślać. Przysługuje mu godzina spaceru dziennie - dodaje.
Ponoć ma też narzekać na celę, w której przebywa. Ma ona wymiary ok. 2,5 na 2,5 metra, co daje nieco ponad 6 metrów kwadratowych powierzchni. - Nie ma z kim zagrać w karty, tylko książka i spacer wyznaczają mu rytm dnia - słyszymy.
