Koszmarny wypadek na siłowni w centrum Warszawy. Pan Daniel nie może przez niego pracować. "Nie wiem, co będzie ze mną"
Siłownia w dawnym Sezamie, gdzie doszło do wypadku, działa dopiero kilka miesięcy.
Program TVN "Uwaga!" w swoim nowym reportażu przedstawił historię pana Daniela z Warszawy. Mężczyzna 6 listopada, podczas ćwiczeń na siłowni Zdrofit przy ul. Marszałkowskiej, przeżył koszmarny w skutkach wypadek. - Pękła linka, która uderzyła mnie w kręgosłup. Spadający z góry ciężar spowodował to, że siła odrzucenia była tak potężna, że czułem, że coś podskoczyło w środku, w nodze. A byłem wówczas przypięty pasem bezpieczeństwa do maszyny. Nie byłem w stanie odskoczyć. Ból zaczął narastać. Wieczorem nie byłem w stanie oprzeć się na tej nodze. Następnego dnia rano udałem się zgłosić wypadek. Wiedziałem, że będą tego poważne konsekwencje, ale na tamten moment nie wiedziałem, że aż takie - opowiedział w programie.
Sieć siłowni Zdrofit ma polisę ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. Ale ubezpieczyciel - firma Ergo Hestia - odmówił wypłaty odszkodowania. Odwołanie nic nie dało. - Powiedzieli, że nie należy mi się odszkodowanie, ponieważ maszyny były nowe, na gwarancji, sprawdzane. Że siłownia nie ponosi za to odpowiedzialności. Byłem zszokowany. Kto w takim razie ponosi odpowiedzialność? - zastanawia się.
Głos zabrał też pracownik TVN, który chce pomóc panu Danielowi. - Wielokrotnie prosiliśmy przedstawiciela Ergo Hestii, które ubezpiecza Zdrofit, o spotkanie przed kamerą. Rzecznik odmówił, a w kilkuzdaniowym oświadczeniu wysłanym do nas napisał, że dotychczas pozyskane dokumenty nie pozwalają na stwierdzenie uchybień w działaniu ubezpieczonego. A w konsekwencji na przyjęcie odpowiedzialności za tę szkodę i wypłatę odszkodowania - dodał reporter "Uwagi!" Tomasz Patora. Jednak po tym, gdy sprawa stała się medialna, pan Daniel dowiedział się, że jego sprawa zostanie ponownie rozpatrzona w trybie odwoławczym.
Na razie jego sytuacja jest tragiczna. Po wypadku ból pleców jest nie do zniesienia. Okazało się, że doszło do obluzowania endoprotezy, która zaczęła uciskać inne narządy i nerwy. Ponieważ nie może teraz pracować, zwrócił się o pomoc do opieki społecznej. - Po prostu nie miałem z czego żyć. Przyznany został mi jednorazowy zasiłek w wysokości 850 zł. Złożyłem już wniosek na rentę chorobową. Nie wiem, co będzie ze mną, z czego będę się utrzymywał - dodał poszkodowany.


