Kot z wygryzioną sierścią aż do skóry. "Dopadły go pchły szczurze z parku Moczydło"
"Uważajcie, co wynosicie z parku, bo u kota zdiagnozowano właśnie pchły szczurze, które najpewniej przywlokłam na butach po spacerze z psem znajomych, mimo że pies był zadbany, a moje koty zupełnie niewychodzące. Efekt jest taki, że kot ma wygryziony do zera sączący się kuper i potworny stan zapalny, dostał antybiotyk" - napisała na Wykopie pani Sylwia.
Do zdarzenia miało dojść po spacerze w warszawskim parku Moczydło. Pchły potrafią pokonać dystans nawet 50 cm (to imponujący wynik, zważywszy na ich zaledwie 2-milimetrową wielkość). Dzięki tej zdolności mogą błyskawicznie zaatakować spacerującego psa, ale także przeskoczyć na nogawki spodni czy buty przechodnia i w ten sposób "wjechać" do domu, w którym przebywa niewychodzący kot. Opisany przez właścicielkę "sączący się kuper" to klasyczny objaw Alergicznego Pchlego Zapalenia Skóry. U kotów cierpiących na tę przypadłość wystarczy zaledwie jedno ugryzienie, by wywołać gwałtowną reakcję. W akcie autookaleczenia zwierzę potrafi wygryźć sobie futro aż do krwi, co prowadzi do bolesnych, wtórnych zakażeń bakteryjnych.
Eksperci podkreślają: jedyną skuteczną metodą ochrony przed pchłami jest systematyczna profilaktyka farmakologiczna w formie tabletek lub kropli typu spot-on. Regularnie podawane preparaty sprawiają, że pchła ginie niemal natychmiast po kontakcie ze skórą zwierzęcia, co przerywa jej cykl rozwojowy i uniemożliwia złożenie jaj w naszym mieszkaniu.


