4 rozpadające się wille z Konstancina wpisano na listę zabytków. Czy to dla nich ratunek czy wyrok śmierci?
Decyzją Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków do rejestru zabytków wpisano cztery historyczne wille: modernistyczną rezydencję Juliana Glassa przy ul. Piasta 12 oraz zespół trzech sąsiadujących ze sobą budynków przy ul. Kraszewskiego - "Jeziorankę", "Jutrzenkę" i "Krysieńkę". Procedura wpisu to efekt determinacji lokalnych społeczników z Towarzystwa Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina oraz Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji, który jako właściciel willi Glassa sam wystąpił o objęcie obiektu opieką konserwatorską.
Szczególną uwagę przykuwa właśnie posiadłość przy ul. Piastej. Wzniesiona pod koniec lat 30. dla potentata branży metalowej, stanowi rzadkie połączenie surowego modernizmu z klimatem podmiejskiej rezydencji. Po wojnie budynek służył celom medycznym, stając się ośrodkiem badań nad reumatyzmem; jednak w ostatnich dekadach opustoszał i zaczął niszczeć.
Wszystkie wpisane na listę zabytków budynki są w złym lub bardzo złym stanie technicznym. Choć właściciele deklarują chęć ich remontu, prawda może okazać się brutalna. Wille są obecnie w złym stanie technicznym przez wysokie koszty remontu, a koszty remontu tych willi ze statusem zabytku będą już tylko większe. Zdarza się tak, że nieruchomość, po wpisaniu na listę zabytków, nie doczekawszy remontu, zapada się, a konserwator wszystko, co może zrobić, to nałożyć niewysoką karę na właściciela i finalnie wydać pozwolenie na rozbiórkę lub wykreślić z listy zabytków - tak miało miejsce niedawno choćby w przypadku dworku przy ul. Potoki 5 na Mokotowie.


