Wzruszające słowa córki zaginionego profesora Politechniki Warszawskiej. "Wisło, oddaj nam Tatę"
Od ponad trzech tygodni trwa poszukiwanie Sylwestra Gładysia - naukowca z Politechniki Warszawskiej.
Córka zamieściła w tym tygodniu najnowsze ustalenia w sprawie jego zaginięcia. Przypomnijmy, że 71-latek 24 lutego br. wyszedł ze swojego mieszkania przy ul. Encyklopedycznej w Warszawie by wyrzucić śmieci i kontakt z nim się urwał.
- Dzięki przejrzeniu wszystkich monitoringów wiemy już, że po wyrzuceniu śmieci wszedł do Parku Młocińskiego tuż po godzinie 16:00 i skierował się ścieżką w stronę Wisły. Niestety z nagrań wynika również, że nie wyszedł z parku tym samym wejściem, którym wszedł. To bardzo trudna informacja, ale jednocześnie zawęża obszar naszych dalszych działań - napisała córka zaginionego profesora.
W dniu, gdy mijały trzy tygodnie od zaginięcia poinformowała o poszukiwaniach na szeroką skalę. Jej wpis łamie serce. - Od rana na Wiśle znów pływały łodzie z sonarami i trwało przeszukiwanie rzeki. Woda powoli się ociepla i wiemy, że w takich warunkach rzeka czasem oddaje to, co zabrała. W sobotę odnaleziono w Ciechocinku ciało norweskiego turysty, który w listopadzie wpadł w Warszawie do Wisły. Wypłynęło po wielu miesiącach, ponad 200 kilometrów od miejsca, w którym zniknął. To daje nam nadzieję, ale jednocześnie rozdziera serce, bo wiemy, że możemy pozostawać w takim stanie niepewności jeszcze bardzo długo. Będziemy potrzebować dużo siły, żeby przez to przejść. Wisło, oddaj nam Tatę - dodała i poprosiła spacerujących nad Wisłą o czujność.
- Najważniejsze jest, by osoby spacerujące w tej okolicy zwracały uwagę na wszystko, co wydaje się nietypowe. Jeśli ktoś zauważy kijki trekkingowe, czapkę, kurtkę lub inne elementy garderoby prosimy o zgłoszenie tego służbom - zaapelowała.
