Ten kościół stanął tutaj tylko dlatego, że wozy wiozące drewno utknęły w błocie i nie mogły wyjechać
Chodzi o kościół w Kurdwanowie, wsi położonej około 60 km na zachód od Warszawy.
Prawie 300 lat temu do Kurdwanowa przewożono elementy drewnianej kaplicy z pobliskich Miedniewic, pochodzącej z XVII wieku. Według lokalnego przekazu, wozy, na których były złożone drewniane elementy, ugrzęzły na podmokłej łące i nie dało się ich końmi wyciągnąć. Uznano to za znak, wypakowano drewno z wozów i dokładnie w tym miejscu wzniesiono świątynię, która stoi do dziś. "Chociaż teren wokół kościoła do dziś pozostaje podmokły, przez niemal trzysta lat woda nigdy nie przedostała się do jego wnętrza" - informuje Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków.
W części kaplicy przywiezionej z Miedniewiec, która w nowym miejscu stanowiła prezbiterium kościoła, znajdował się obraz 'Matki Bożej Miedniewickiej', uznawany za cudowny - pielgrzymowano do niego. Do prezbiterium dobudowano nawę, a w XX wieku powstała dość charakterystyczna, eklektyczna wieża z dzwonnicą.
Niedawno przeprowadzone prace konserwatorskie odkryły pod deskami we wnętrzu barokowe polichromie malowane bezpośrednio na drewnianych balach, a także "belkę tęczową z Urzyżowaniem". Nie szukajmy jednak w nazwie prowokacji - nazwa pochodzi od 'łuku tęczowego', a nie od kolorów. "Tęcza" w terminologii architektury kościelnej oznacza łuk oddzielający nawę od prezbiterium. Belka znajdująca się nad nim została więc nazwana belką tęczową.
