Kierowca dostał ataku złości na Moście Poniatowskiego. Uderzenie rowerzysty po kolizji to nie wszystko. "Próbował zrzucić mój rower"

remontowany Most Poniatowskiego | fot. zdm.waw.pl
remontowany Most Poniatowskiego | fot. zdm.waw.pl

Agresor wykrzykiwał do pokrzywdzonego w języku angielskim.

Na Moście Poniatowskiego 15 sierpnia doszło do konfliktu między kierowcą samochodu a rowerzystą. Pan Arkadiusz wracał wtedy z treningu razem z synem i kolegą. Cała trójka zatrzymała się na chwilę na Moście Poniatowskiego, aby obejrzeć przelot wojskowych samolotów. Następnie ruszyli w stronę Stadionu Narodowego, planując zawrócić i udać się w okolice Wisłostrady, gdzie odbywała się defilada z okazji Święta Wojska Polskiego.

W rejonie Wału Miedzeszyńskiego rowerzysta musiał zmienić pas ze względu na tymczasowe oznakowanie. Wtedy jadący za nim kierowca Mini Coopera zaczął intensywnie używać klaksonu. Rowerzysta twierdzi, że sygnalizował ręką zamiar skrętu w lewo, jednak kierowca miał przyspieszyć i uderzyć samochodem w tylne koło jego roweru.

Po zatrzymaniu kierowca wysiadł z auta i podszedł do rowerzysty. - Najpierw mnie uderzył, ale lekko się schyliłem, więc tylko zahaczył ręką o kask. Potem kopnął w mój rower i próbował mnie opluć (...) Próbował zrzucić mój rower z mostu - powiedział pan Arkadiusz w rozmowie z TVN Warszawa.

Całe zdarzenie miało być nagrywane przez rowerzystę oraz jego znajomych. Świadkami sytuacji byli również inni kierowcy i piesi. Ich reakcja, między innymi trąbienie samochodów i krzyki, miała spowodować, że kierowca zrezygnował z dalszej próby zabrania roweru. Na miejsce przyjechała policja. Zdarzenie zostało zakwalifikowane jako kolizja drogowa. Z ustaleń funkcjonariuszy wynikało, że kierowca Mini Coopera nie zachował odpowiedniej odległości od jadącego przed nim rowerzysty i najechał na tył jego roweru, naruszając tym samym przepisy dotyczące bezpiecznej odległości. - Obaj uczestnicy tego zdarzenia byli trzeźwi, kierowca posiadał uprawnienia do prowadzenia pojazdów. Nie było konieczności wzywania zespołu ratownictwa medycznego. Kierowca został za to wykroczenie pouczony - dodał Kamil Sobótka ze stołecznej drogówki. Ponad to agresywny kierowca dostał mandat w związku ze stanem technicznym pojazdu.

Przeczytaj też: Pumy miały grasować po Mazowszu. Po dniach poszukiwań okazało się, że to wytwór AI. "Żartowniś" w rękach policji

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu