Ta stacja kolejowa jest doklejona do centrum handlowego. "Z ulicy nie ma nawet szyldu"
Stacja Warszawa Wileńska, położona na Pradze-Północ, jest mało znana wśród podróżnych, choć odgrywa ważną rolę w codziennych dojazdach mieszkańców podwarszawskich miejscowości, takich jak Wołomin, Tłuszcz czy Małkinia.
Stacja nie obsługuje pociągów dalekobieżnych, a jej wejście jest ukryte w Galerii Wileńskiej, co sprawia, że wielu osób nie zdaje sobie sprawy z jej istnienia. To przykład trendu, by dworce kolejowe integrować z centrami handlowymi, gdzie infrastruktura kolejowa wydaje się być dodatkiem do lokali komercyjnych.
Historia stacji sięga 1863 roku, gdy powstał tu Dworzec Petersburski, będący początkiem Kolei Warszawsko-Petersburskiej. Po zniszczeniach wojennych i prowizorycznych rozwiązaniach, obecny budynek stacji został otwarty w 2000 roku jako część centrum handlowego. Stacja oferuje podstawowe udogodnienia - kilka kas biletowych, automaty i dwa perony z trzema torami, z których połowa znajduje się pod dachem galerii. Niedawno otwarto też nowe przejście przez tory, łączące ulicę Białostocką z rejonem ulic Wileńskiej i Inżynierskiej.
Stacja obsługiwana jest wyłącznie przez Koleje Mazowieckie, oferujące częste połączenia do okolicznych miejscowości - pociągi do Wołomina kursują co 10-15 minut, do Tłuszcza co pół godziny, a do Małkini co godzinę. Mimo dogodnych połączeń i nowoczesnej infrastruktury, stacja pozostaje słabo oznakowana, a jej nazwa jest bardziej widoczna dla maszynistów niż dla pasażerów, co podkreśla problem integracji kolejowego charakteru tego miejsca z funkcją komercyjną.