Ukrainki zajęły nieużywany przystanek w Warszawie i nie chcą go opuścić. Straż miejska załamuje ręce
Portal o2.pl wpadł na trop kobiet z Ukrainy, które rozgościły się na jednym z warszawskich przystanków.
"Fakt" informuje, że jakiś czas temu na wyłączonym z użytku przystanku autobusowym na skrzyżowaniu ulic Grójeckiej z Racławicką w Warszawie zamieszkały dwie Ukrainki, które koczują tam z całym dobytkiem. Panie przyjechały z Charkowa, a granicę przekroczyły w Terespolu. - Przyjechałyśmy do Polski z powodów osobistych. Na granicy nie sprawdzano celu naszej wizyty. Nikt nie zadawał żadnych pytań - stwierdziła w rozmowie z portalem o2.pl jedna z nich. Okolicznym mieszkańcom nie przeszkadzają i ludzie przynoszą im jedzenie. Policja też je dobrze zna. - Ponieważ prowadzą wędrowniczy tryb życia, policjanci zaproponowali im pomoc. Także Ośrodek Pomocy Społecznej z Ochoty włączył się w te działania. One z tej pomocy skorzystać nie chcą - podkreśla rzeczniczka prasowa Komendy Rejonowej Warszawa Ochota asp. Małgorzata Gębczyńska.
Poza tym w sprawę włączyła się ambasada Ukrainy. Ponoć zaoferowała kobietom pomoc w opuszczeniu Polski. W tym celu jednak potrzebny jest ich podpis, którego złożyć nie chcą. - One nie wykazują zainteresowania w kwestii podpisania dokumentów. Ambasada stoi otworem, chce im pomóc, tylko że jest wymagany po prostu ich podpis przy dokumentacji. Wszystko leży po ich stronie - dodaje w rozmowie z dziennikarzem o2.pl rzeczniczka prasowa policji.
Okazuje się, że Zarząd Transportu Miejskiego (ZTM) w Warszawie, który jest właścicielem przystanku też interweniował. - Każdorazowo po pozyskaniu informacji o osobach w kryzysie bezdomności nawiązywany jest kontakt z przedstawicielami organizacji pomocowych - ze Stowarzyszeniem Pomocy i Interwencji Społecznej, a także ze strażą miejską - tłumaczy rzecznik prasowy ZTM w Warszawie Tomasz Kunert.
Straż Miejska nie ma lepszych wieści. - Służby umówiły się z nimi, że udadzą się do konsulatu Ukrainy razem z nimi, ale w momencie przyjazdu panie odmówiły. Z naszych informacji wynika, że one nie bałaganią. Jest tam porządek, czystość, przystanek jest zamknięty i teoretycznie nikomu to nie przeszkadza - stwierdza st. insp. Jerzy Jabraszko, rzecznik prasowy Straży Miejskiej m.st. Warszawy.
