Próbowała ominąć auto, ale zahaczyła o inny samochód i uciekła z miejsca zdarzenia. "Zapewne skończy się surową karą."
Mieszkaniec Warszawy opisał całą sytuację w mediach społecznościowych.
Stał się osobą poszkodowaną, ponieważ to jego auto ucierpiało w zetknięciu z kobietą, która niefortunnie zahaczyła go omijając inny samochód.
- W poniedziałek o godzinie 14:04 na rondzie łączącym drogi Połczyńska-Lazurowa-4 Czerwca, Pani jadąca lewym pasem, białym autem typu Hatchback skręcając w lewo z 4 Czerwca w Połczyńska, próbując wyminąć auto do skrętu, wjechała na pas środkowy i zahaczyła mnie jadącego prosto w Lazurową. Uciekła z miejsca zdarzenia. Nie jest dla mnie istotne, co było powodem ucieczki, proszę o kontakt, dogadamy się bez zbędnych dla Ciebie komplikacji. Jeśli znajdzie się jakiś świadek zdarzenia, również proszę o kontakt. W razie gdyby osoba się nie odezwała. Są kamery, ale to trwa i zapewne skończy się surową karą dla sprawczyni, a tego wolałbym uniknąć - napisał mieszkaniec Warszawy na grupie zrzeszającej mieszkańców Bemowa.
Sąsiedzi zasugerowali, że kamery w samochodzie są w takich sytuacjach najlepszym rozwiązaniem i niepodważalnym dowodem na czyjąś winę. Co istotne, nagrania z kamery samochodowej, tak zwanego wideorejestratora, mogą służyć jako dowód w postępowaniu sądowym, policyjnym oraz dla ubezpieczyciela. Bardzo często zarejestrowany materiał z kamery może pomóc w ustaleniu okoliczności zdarzenia drogowego, wykroczenia czy też kradzieży. Należy jednak pamiętać, że nagranie nagranie musi być zgodne z przepisami o ochronie danych osobowych i spełniać pewne warunki formalne, takie jak oznaczenie daty i miejsca zdarzenia.
