Morderstwo na Nowym Świecie. Oskarżony twierdzi, że o śmierci Macieja dowiedział się z internetu
Oskarżony złożył zeznania i nie przyznał się do użycia noża.
23 lipca w Warszawskim Sądzie Okręgowym rozpoczął się proces Dawida M., oskarżonego o zabójstwo 29-letniego Macieja, do którego doszło z pomocą innych osób w maju 2022 roku na Nowym Świecie. Mężczyzna, który przez jakiś czas ukrywał się w Turcji, został doprowadzony na salę rozpraw w kajdankach. Zgodził się na publikację wizerunku i pierwszy raz publicznie opowiedział o wydarzeniach z feralnej nocy. Jak mówi, 8 maja był w klubie, by "się pobawić". Gdy wyszedł na zewnątrz, zaczepiał kobiety, rzucając do nich kostkami lodu. Świadkiem tego był 29-letni Maciej, który kilka chwil później zginął. Mężczyzna zareagował i kazał przeprosić nękane panie.
- Przyznaję się do wzięcia udziału w bójce, ale nie przyznaję się do użycia noża - powiedział i zrelacjonował, jak rzekomo wyglądał jego kontakt z ofiarą. - Uderzył mnie i wyprowadził cios, który mnie powalił. W tamtym momencie zaczęliśmy się szarpać. Byłem skupiony na Macieju, nie widziałem nikogo innego wokół. On był ode mnie wyższy i silniejszy. Trzymał mnie w uchwycie, w którym się dusiłem. Próbując się wydostać, zacząłem wyprowadzać ciosy. Po chwili oswobodziłem się z uchwytu i zacząłem wyprowadzać kolejne ciosy prawą ręką, wszystkie były kierowane w okolice głowy. Nie widziałem, żeby cokolwiek stało się Maćkowi, bo jeszcze chwilę wcześniej próbował do mnie wstać, dlatego uznałem, że wszystko z nim okej. Kontynuowałem chęć powrotu do domu - wyznał oskarżony.
O śmierci 29-latka dowiedział się następnego dnia z Facebooka. - Spakowałem najważniejsze rzeczy i wyjechałem z kraju. Wyjechałem, bo chciałem dowiedzieć się, co się naprawdę stało. Byłem przestraszony tym, co się wydarzyło - podsumował. Oskarżonemu grozi dożywocie.
