Ostrzegła przed wynajmem mieszkania na Żoliborzu. Był wysoki standard, ale były też prusaki i inne niespodzianki

Zdjęcie ilustracyjne | fot. Jarmoluk /pixabay.com
Zdjęcie ilustracyjne | fot. Jarmoluk /pixabay.com

Była lokatorka publikowała ostrzeżenie w warszawskich mediach społecznościowych.

Podała dokładny adres na Żoliborzu przy ul. Broniewskiego, przestrzegając przed nieuczciwymi praktykami, do których miała się uciekać kobieta wynajmująca mieszkanie. Na pierwszy rzut oka, to prawdziwa gratka, mieszkanie na wysoki standard, trochę w stylu skandynawskim i w korzystnej cenie. Jednak nikt nie ostrzegł lokatorów, że za marmurami i bielą kryje się prawdziwa inwazja prusaków.

- Właścicielka przy finalizacji dokumentów wynajmu wspomniała tylko, że "jakby pojawił się jakiś prusak, to proszę dać znać, mam gwarancję na dezynsekcję, wezwie się Pana, popsika i będzie po problemie". Prusaki były z nami od pierwszego do ostatniego dnia wynajmu, pomimo wielokrotnych oprysków pana z firmy dezynsekcyjnej, dwa razy w przeciągu 3 miesięcy przyszły też pluskwy. Prusaków bardzo duże ilości, zaczynaliśmy dzień od ich zbierania z podłogi - napisała pani Katarzyna w zamkniętej grupie zrzeszającej mieszkańców Żoliborza.

To tylko jedna z kilku innych "niespodzianek". Okazało się bowiem, że w łazience z brodzika cieknie woda. Właścicielka przysłała specjalistów do naprawy, którzy stwierdzili, że jest "suchutko" i nic nie cieknie. Byli wzywani trzy razy do kontroli prysznica i za każdym razem mieli stwierdzić to samo "suchutko". Na domiar złego, spłuczka ciągle się psuła i spod spłuczki ciekła woda. Spłuczka była również naprawiana przez tych samych fachowców i jak twierdzi pani Katarzyna, było tak samo, jak w przypadku prysznica.

- Raz była sytuacja, podczas której zalewało z tego mieszkania lokal piętro niżej (nie wiemy dlaczego, w łazience na zewnątrz nic nie ciekło więc albo z wnętrza spłuczki albo wnętrza brodzika), Pani właścicielce zależało tylko na tym żeby pokryć z OC lokatorów, a nie jej wszelkie koszty szkód, to że zalanie mogło wynikać z uszkodzeń w łazience wielokrotnie zgłaszanych przez nas (które nigdy nie zostały skutecznie naprawione) ją nie interesowało - opisuje dalej pani Katarzyna.

Właścicielka na wszelkie problemy dotyczące mieszkania miała odpowiadać, że mieszkanie jest po generalnym remoncie, więc usterki nie są możliwe.

- Komunikacja z właścicielką była bardzo trudna. Piszę ostrzeżenie bo właścicielka ewidentnie ma w du*ie to, że zrobi kolejnym lokatorom krzywdę wynajmując im to mieszkanie i bierze pod uwagę nawet lokatorów z dziećmi (był oglądać mieszkanie pan z dwiema córkami) - podsumowała pani Katarzyna.

Pani Katarzyna przyznała, że aż 11 miesięcy mieszkała w mieszkaniu razem z prusakami. Zerwała umowę najmu z powodu wszędobylskiego robactwa. Niestety, nie otrzymała od właścicielki kaucji.

Okazuje się, że pod wskazanym przez panią Katarzynę adresem w starym budownictwie w innych mieszkaniach również jest problem z prusakami. Nie pomaga dezynsekcja, która działa na robactwo tylko na chwilę, potem wracają jak bumerang. Warto rozważyć wynajem w nowszym budownictwie. Nie jest to normą, ale przeważnie większe ryzyko spotkania prusaków jest w starych budynkach typu kamienica.

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu

Dziś w Warszawie

-5℃
-13℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
18 km
Stan powietrza
PM2.5
10.20 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro