Ambasador Ukrainy o burdzie na koncercie Białoruskiego rapera. "Nie rozumiem, po co w ogóle Ukraińcy na ten stadion poszli"
Podczas koncertu policja zatrzymała aż 190 osób. Ambasador Ukrainy w Polsce uważa to, co działo się na Stadionie Narodowym w Warszawie, za "bardzo bulwersujące".
Nie milkną echa po sobotnim koncercie białoruskiego rapera Maksa Korzha na Stadionie Narodowym. W pewnym momencie nie brakowało zamieszek, a wśród publiczności widać było m.in. flagi OUN-UPA. We wtorek przed posiedzeniem rządu premier Donald Tusk poinformował, że wobec 63 osób wszczęte zostało postępowanie o wydalenie z kraju. Teraz głos w sprawie zabrał ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar.
- Nie rozumiem, po co w ogóle Ukraińcy na ten stadion poszli. Koncert był w języku rosyjskim, a ci, którzy posługują się tym językiem, zabijają teraz Ukraińców, prowadzą wojnę i niszczą Ukrainę - powiedział Polskiej Agencji Prasowej Wasyl Bodnar.
Dodał, że takie zachowania, jakie miały miejsce na koncercie, wpisują się we wrogą narrację Rosji. - Im więcej takich prowokacji, tym bardziej zagraża to naszym stosunkom dwustronnym, ale także negatywnie wpływa na mieszkających w Polsce Ukraińców, którzy w większości nie łamią prawa - dodał. Według niego osoby, które zachowywały się skandalicznie, "przyjechały z innych krajów i nie mieszkają na stałe w Polsce".
