Pies na ścieżce rowerowej. Nie reagował na dzwonek, więc rowerzysta nie ustąpił i go potrącił
Sieć obiegło nagranie ze zdarzenia. - Bez mózgu. Po prostu bez mózgu. To jest droga dla rowerów - podsumował po wszystkim rowerzysta do właściciela czworonoga.
Jedna z facebookowych stron zamieściła w sieci kontrowersyjne nagranie z 17 sierpnia (niedziela). Widać na nim jak lewą stroną jednej z warszawskich ścieżek rowerowych szedł mężczyzna z niewielkim psem w typie rasy Jack Russell Terrier na smyczy. W pewnym momencie pupil pojawił się na środku ścieżki i nie robił sobie nic z nadjeżdżającego rowerzysty. Ten kilka kilka razy nacisnął ostrzegawczo na dzwonek, ale właściciel psa nie zdążył skrócić smyczy i zwierzę zostało potrącone. Na nagraniu słychać jego przerażający pisk.
Choć bezsprzeczny jest fakt, że mężczyzna nie powinien spacerować z psem ścieżką rowerową, zachowanie rowerzysty wywołało wśród internautów wiele emocji. Komentujący zarzucają mu, że mimo wszystko powinien zwolnić, lub się zatrzymać, skoro smycz w pewnym momencie była rozciągnięta na całej długości ścieżki. "Może rowerzyści zaczęliby w końcu trochę myśleć. Jak już widzi, że jest tam pies, to może przydałoby się nie jechać jak głupi, bo ma pierwszeństwo! Jakby to było dziecko, też by wjechał i udawał, że wcześniej nie widział?", "Mogłeś po prostu zwolnić, jak widzisz zagrożenie i zwrócić uwagę, a nie jedziesz jak przygłup, ślepy na psa. Nieważne, że ty masz pierwszeństwo", "Widzisz ich z daleka i twoja reakcja to jest dzwonek, to tak jak kierowca dalej by jechał, używając klaksonu, to że nie powinno ich tam być, nie zwalnia z myślenia", "Rozumiem, że właściciel psa ma zryty beret, ale dlaczego postanowiłeś przejechać psa? On nie odpowiada za swojego ograniczonego właściciela", "To sprawa dla prokuratury. Mam nadzieję, że kretyn na rowerze zostanie ukarany. To podchodzi pod celowe i zamierzone działanie" - czytamy.


