Lis czai się na Sadybie na małe psy. Mieszkańcy postawili pułapkę, która na razie wabi... jeże
Jeże już dwa razy wpadły w pułapkę z jajkami-przynętami. Na szczęście szybko je uwolniono.
Dwa tygodnie temu na Sadybie między blokami przy ul. Limanowskiego stanęła klatka do odłowu lisa. Na klatkach schodowych pojawiło się w związku tym ogłoszenie. "Kilka dni temu na naszym osiedlu został zaatakowany i pogryziony pies przez lisa. W związku z powyższym została ustawiona klatka (pułapka). Bardzo prosimy o zwrócenie uwagi na swoje psy, aby nie podchodziły do pułapki. W razie zauważenia, że lis się złapał, natychmiast skontaktować się z oddziałem Lasów Miejskich" - czytamy w ogłoszeniu.
W sprawie pogryzienia yorka głos zabrała w "Gazecie Wyborczej" Anna Kaczmarek z kliniki Animal-Vet przy ul. Bernardyńskiej. - Został pogryziony na wieczornym spacerze. Najpierw trafił do nocnej pomocy, potem do nas. Pies przeżył, wszystko z nim już w porządku - powiedziała i dodała, że zgłoszeń od klientów jest więcej. Mieszkańcy opowiadają, że lis cały czas krąży po okolicy i czai się na małe psy po 3-5 kg, m.in. yorki.
Łukasz Mrugała z Lasów Miejskich poinformował, że zgłoszeń o lisach z całej Warszawy jest bardzo dużo. - Ludzie niepokoją się, że chodzą po osiedlach, pojawiają się blisko zabudowań. Boją się wścieklizny, która obecnie pojawia się już bardzo rzadko - stwierdził.
