Obcokrajowiec z przewozu osób ignorował przepisy ruchu drogowego. Na pl. Krasińskich doszło do zaskakującej sytuacji
Poszkodowany rowerzysta, który jechał z dwuletnią córką, zapowiedział, że po zaskakującej dla niego interwencji policji, skieruje sprawę do MSWiA i prokuratury.
Pan Krzysztof - działacz na rzecz bezpiecznych ulic - opisał w "Gazecie Wyborczej" jak pod koniec lipca jechał z dwuletnią córką na rowerze, gdy na wysokości pl. Zamkowego, zwrócił uwagę na niewłaściwie poruszający się przewóz osób marki lexus. - Nie zwróciłbym normalnie na to uwagi, ale ten samochód później na Miodowej omijał progi zwalniające. Raz zjeżdżał na pas rowerowy, raz na pas przeciwległy, jadąc na czołowe z autobusem - powiedział i zainterweniował, gdy kierowca zjechał na pas rowerowy na pl. Krasińskich. - Nie mam pojęcia, czemu zjechał na nasz pas. W każdym razie, gdy dojechałem do niego, zwróciłem mu uwagę, że jest to pas rowerowy i nie można na nim stać. Kierowca próbował coś powiedzieć, ale nie zrozumiałem co, to była mieszanka rosyjskiego i polskiego. Odjeżdżając, zderzył się z koszykiem zamontowanym do mojego roweru. Zaczął już odjeżdżać, gdy nagle zza nas wyjechała straż miejska i zajechała mu drogę. Jechałem z córką, byłem na rowerze, nie goniłbym go przecież - dodał.
Strażnicy wezwali policję, która po przeanalizowaniu nagrania z samochodu kierowcy doszła do wniosku, że kolizji nie było. - Strażnicy oczy przecierali ze zdziwienia, sam nie mogłem w to uwierzyć. Na domiar wszystkiego, z tego lexusa wysiedli podróżni, turyści z Finlandii, którzy potwierdzili, że od samego początku kierowca jechał nieodpowiedzialnie - powiedział bohater artykułu "Gazety Wyborczej".
Co na to straż miejska? - Taka sytuacja miała miejsce, ale nie będziemy wchodzić w kompetencje policji. Ona jest odpowiednią służbą do zajmowania się sprawami z kodeksu karnego - skomentował st. insp. Jerzy Jabraszko. Tymczasem Wydział Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji nie odpowiedział na wiadomość dziennikarza. "Ale w w serwisach społecznościowych stołeczni policjanci odnieśli się do tej sprawy, wywołani do tablicy przez Maksyma Szewczuka, w internecie działającego pod pseudonimem Konfitura w akcji. Tam policjanci tłumaczą, że interweniujący funkcjonariusze przeanalizowali nagranie z szerokokątnej kamery zamontowanej w samochodzie kierowcy przewozu osób na aplikację i zarejestrowany materiał nie potwierdza, aby doszło do kolizji pomiędzy kierowcą pojazdu a rowerzystą" - czytamy w dzienniku.


