Mieszkańcy mieli dość hałasów wokół Stadionu Narodowego. "Ból głowy nie do wytrzymania. Niech szlag trafi osobę, która tak głośno puszcza muzykę"
Na Saskiej Kępie mieszkańcy nie mieli w niedzielę łatwo.
Od samego rana dobiegały zewsząd hałasy związane z Maratonem Warszawskim 2025. Kibice puszczali głośno muzykę i dopingowali biegaczy okrzykami już od godziny 9:00, czyli od startu.
- Maraton Warszawski to coroczne prawdziwe święto biegaczy. Jako jeden z nielicznych maratonów na świecie odbywa się nieprzerwanie od 1979 roku! Każda z dotychczasowych edycji Maratonu Warszawskiego ma swoją unikatową historię - informowali organizatorzy maratonu.
W stolicy zamknięte były ulice, którymi biegali uczestnicy maratonu. Utrudnienia występowały w następujących dzielnicach: Śródmieście, Praga-Południe, Praga-Północ, Wola, Bemowo, Bielany i Żoliborz.
Zdesperowani i zmęczeni hałasem mieszkańcy opublikowali post w social mediach - Co to znowu za impreza w okolicach Stadionu Narodowego? Kto puszcza tę muzykę? - napisał mieszkaniec osiedla Saska Kępa.
Okazało się, że kibice dopingowali biegaczy puszczając im głośno muzykę i śpiewając słowa wsparcia.
- Niech szlag trafi tę osobę, co puszcza nam tak głośno tę muzykę. My mieszkamy przy Jakubowskiej i ból głowy nie do wytrzymania. Mamy pozamykane okna, a mimo to nie można się skupić, nie wspomnę o dzieciach. Można te głośniki dać gdzie indziej - skarżyła się mieszkanka Warszawy.
Na szczęście maraton odbywa się tylko raz w roku i kolejnego dnia wszystko już wraca do normy.
