Ktoś podrzucił psa w kolczatce do bloku na Saskiej Kępie. "Został przywiązany do toreb z jedzeniem dla niego i miską"
Póki co czworonóg trafił do Schroniska na Paluchu.
30 września w nocy w jednym z bloków na Saskiej Kępie, jedna z mieszkanek znalazła porzuconego psa. "Czy ktoś z Was rozpoznaje psa ze zdjęcia? Wczoraj, a raczej dzisiaj w nocy ok 1. ktoś podrzucił na klatkę naszą psa, który wył tak i płakał że obudził mnie. Chciałam podejść do niego, ale nie pozwalał na to. Pies został przywiązany do toreb z jedzeniem dla niego i miską. Nie oceniam nikogo tutaj, ale jak można w ten sposób? Psa zabrali na Paluch, ale był przerażony. Może ktoś rozpoznaje go, albo chce go zabrać? On był podobny do rasy Staffik. Wyglądał na młodego pieska, ale nie pozwalał podejść do siebie. Merdał ogonkiem ale jednak był rozżalony i nieufny. Wodę dostał od sąsiadki mojej. Może ktoś coś wie więcej, pomóżcie" - napisała do sąsiadów na grupie sąsiedzkiej i pokazała zdjęcie zwierzęcia.
Internauci przejęli się losem czworonoga. Okazało się, że jego przypadek jest znany w schronisku od dawna. "Pies jest na Paluchu. Stowarzyszenie Wiatrak już rok temu zgłaszało w tej sprawie interwencję na policję i do OTOZu. Sprawa na Paluchu eskalowała i już dzisiaj była jedna nieudana próba odebrania go. Na razie zostaje więc tam. Pracownicy schroniska tym razem bardzo dobrze zdają sobie sprawę z powagi sytuacji (m.in. dzięki licznym telefonom jakie otrzymali od mieszkańców naszej dzielnicy - dzięki wszystkim) i postarają się zrobić wszystko co mogą aby mu pomóc", "pies był w kolczatce, co już świadczy o podejściu do psa. Lepiej dla niego, ma szanse na normalny dom. A psa może ktoś rozpozna to się znajdzie "Pan właściciel" i odpowiedni paragraf na niego", "Jak można tak potraktować żywą istotę? Kary za krzywdzenie zwierząt są za niskie. Życzę Ci piesku żebyś znalazł nowy kochający domek" - czytamy.
