Wziął dziecko w wózku na spacer i był nienaturalnie wesoły. "Tylko jedno piwko, żeby kaca wyleczyć"
Sytuacja dotyczy zdarzenia z ostatniej niedzieli (28 września) na Pradze-Południe.
Jeden z ojców z Pragi-Południe nie popisał się odpowiedzialnością. Mimo że był na kacu i wziął ze sobą cztery butelki piwa, które chciał wypić na dworze, towarzyszyło mu kilkumiesięczne dziecko w wózku. Z daleka rzucał się w oczy, siedząc na ławce przy skrzyżowaniu ulic Podskarbińskiej i Stanisławowskiej.
- Czterdziestolatek sprawiał wrażenie jakby nie do końca panował nad swoimi ruchami i był nienaturalnie wesoły. Po chwili wyjął butelkę piwa i pociągnął solidnego łyka. Funkcjonariusze słusznie nabrali podejrzeń, że to nie jest pierwszy łyk mężczyzny. Kiedy zwrócili mu uwagę, że nie powinien spożywać alkoholu w miejscu publicznym, a tym bardziej opiekując się dzieckiem, śpiewnym głosem wyjaśnił, że "tylko jedno piwko, żeby kaca po imprezie wyleczyć". Deklaracji przeczyły nadmierna gestykulacja oraz 3 kolejne butelki, które strażnicy zauważyli w koszu pod wózkiem - informuje straż miejska z Warszawy.
Badanie alkomatem wykazało w jego organizmie obecność ponad pół promila alkoholu. Na miejsce przybyła trzeźwa matka dziecka, które w obecności policjantów zostało jej przekazane pod opiekę.
