Zaparkował na chodniku skuter, bo musiał szybko dostarczyć pizzę. Po reakcji straży miejskiej, "ludzie z bloków zaczęli krzyczeć z okien"

straż miejska w Warszawie | fot. Paatson /facebook
straż miejska w Warszawie | fot. Paatson /facebook

Dostawca próbował usprawiedliwiać swój czyn, że dookoła wszędzie były zakazy.

Jeden z mieszkańców Warszawy opisał ostatnio sytuację z dostawcą pizzy, którym w Śródmieściu zainteresowała się straż miejska. - Wracałem wczoraj wieczorem przez osiedle. Na chodniku stał dostawca pizzy - dosłownie 2 minuty, żeby oddać zamówienie, bo klient nie podał numeru klatki. I nagle podjeżdża straż miejska, od razu mandat za złe parkowanie skutera - 100 zł. Chłopak tłumaczył, że inaczej nie da rady, bo musi szybko dostarczać i wszędzie ma zakazy. A strażnik na to: "To nie mój problem, przepisy są przepisami." Ludzie z bloków zaczęli krzyczeć z okien, że "dajcie mu spokój, chłopak pracuje, a nie kombinuje!". Patrzyłem z boku i miałem wrażenie, że straż miejska bardziej poluje na łatwe mandaty niż faktycznie dba o porządek. No i pytanie - czy mieli rację, bo prawo to prawo, czy jednak trochę serca by nie zaszkodziło? - napisał.

Pod wpisem zaroiło się od komentarzy. "Strażnicy też pracowali. Jakby nie patrzeć to są stróże prawa i to również jest ich praca", "Tak straż miejska miała rację. Prawda jest taka, że jakby chciał, to by znalazł miejsce. Dostawcy jeżdżą i parkują jak chcą, bo oni tylko na chwilę", "Postępowanie mandatowe dopuszcza pouczenie. Szczególnie kiedy sprawca wykroczenia jest świadomy nieprawidłowości swojego działania i wyraża skruchę. Według mnie strażnicy nie zadziałali prewencyjnie i to nikomu nie służy, ani im, ani społeczeństwu. No ale ostatecznie do nich należała decyzja" - czytamy.

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu

Dziś w Warszawie

9℃
-2℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
12 km
Stan powietrza
PM2.5
10.20 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro