Przyszła do baru Bambino i "o mało się nie zadławiła" obiadem. "To serio prawdziwa historia"

Zupa, którą Dorota Zawadzka zjadła w barze mlecznym w Warszawie | fot. https://www.facebook.com/DorotaZawadzkaPsycholog
Zupa, którą Dorota Zawadzka zjadła w barze mlecznym w Warszawie | fot. https://www.facebook.com/DorotaZawadzkaPsycholog

Okazuje się, że Dorota Zawadzka jest fanką barów mlecznych. Jej ostatnia wizyta wywołała jednak poruszenie innych gości miejsca przy ul. Hożej w Warszawie.

Dorota Zawadzka, czyli psycholożka, która zyskała popularność dzięki programowi telewizyjnemu "Superniania", odwiedziła w niedzielę jeden z barów mlecznych w centrum Warszawy, który znajduje się przy ul. Hożej 19. Rozmowa, której była świadkiem, stała się dla niej pretekstem do nowego wpisu w mediach społecznościowych.

- Dziś o mało nie zadławiłam się obiadem - i to serio, prawdziwa historia. (...) W tygodniu są tam ogromne kolejki - jedzą tam ludzie z okolicznych urzędów i biur, a w weekendy turyści i miejscowi. Bar ma swoją renomę. No więc dziś weszłam, wzięłam coś, co uznałam za w miarę dietetyczne, usiadłam i spokojnie jadłam. I kiedy już skończyłam, wstałam z tacą, żeby odnieść talerze. I wtedy słyszę, jak ktoś mówi szeptem: - Widziałeś? Widziałeś? Superniania! Też się stołuje w barze mlecznym. To nie ma pieniędzy na porządną restaurację? Nie odwróciłam się, nie skomentowałam, nic nie powiedziałam - ale śmiać mi się chciało bardzo. Bo bar mleczny to nie jest miejsce dla "biednych". To miejsce dla ludzi, którzy lubią proste, domowe jedzenie, takie z sercem. Oczywiście, są tam też osoby, których może nie stać na drogie restauracje - ale większość przychodzi po prostu dlatego, że Bambino ma klimat i gotują tam jak w domu. Taka to moja dzisiejsza historia - trochę zabawna, trochę życiowa, ale prawdziwa do bólu - napisała na Facebooku była gwiazda TVN.

Co na to internauci? Okazuje się, że wśród obserwatorów "Superniani" jest dużo sympatyków lokalów z niedrogimi posiłkami domowymi. "Stołowałam się w takich barach cale studia. Było tanio i smacznie. Wspominam z sentymentem", "Też wolę takie nazwijmy to normalne jedzenie niż udziwnienia w restauracjach. Jest jeszcze taka przewaga, że nie czekasz wieczność żeby zjeść i absolutnie Ci się nie dziwię że tam wracasz", "Ja też najbardziej lubię bary mleczne. Na palcach mogę policzyć moje wizyty w fastfoodach, albo wypasionych restauracjach, z których wychodzi się głodnym" - czytamy w sekcji komentarzy.

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu