ZGN zrównał z ziemią ogródek sąsiedzki na Mariensztacie, którym zachwycał się Janusz Głowacki. "Ogromny żal i poczucie wielkiej krzywdy"
Ogród przy ul. Dobrej przez lata wyróżniał się na tle innych, ciesząc mieszkańców piękną zielenią. Niestety została po nim tylko ziemia.
Jeden z ogródków o który od lat dbali mieszkańcy warszawskiego Mariensztatu, przeszedł niespodziewanie do historii. Kobieta, której był oczkiem w głowie, zamieściła o tym w sieci emocjonalny wpis. - 13-tego przyszedł walec i wyrównał, a raczej zrównał z ziemią (...) Czyli zniszczył przepiękny, cudowny, tworzony latami za własne pieniądze ogród na ulicy Dobrej 87. Ogród tworzony z sercem, niezwykły, schronienie dla ptaków, jeży, owadów i innych stworków. Ogród, którym zachwycał się Janusz Głowacki, gdy wpadał tu na herbatkę po sąsiedzku... Ogród, który zdobył nagrody i wyróżnienia w prestiżowym konkursie... Nasz dom... I co? Są konkursy, czyjaś praca, serce, akcje, a potem barbarzyńsko, haniebnie, bez uprzedzenia wjeżdża koparka i wszystko niszczy i wywozi (co jest dla mnie formą kradzieży, bo było tutaj mnóstwo drogocennych, dorodnych,pięknych roślin i drzewek). Rozumiem, ewentualnie nasadzenia, ale żeby wyrywać drzewka migdałki z korzeniami, drzewka, które zaróżowione witały wiosnę,a w jego gałęziach ptaki wiły gniazda. To się po prostu w głowie nie mieści! Owszem, to jest teren miasta, ale nie robi się takich rzeczy! Tym bardziej, że było ustalone przez wspólnotę wiele lat temu, że my zajmujemy się tym miejscem. Mam ogromny, ogromny żal i poczucie wielkiej krzywdy. A co jest najlepsze - od dwóch lat nie można się doprosić podcięcia gałęzi wielkich drzew, które makabrycznie zaciemniają mieszkania,bo miasto nie ma pieniędzy - czytamy.
Zgłosiliśmy się w tej sprawie do ZGN, ale do chwili publikacji artykułu, nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Gdy ją dostaniemy, niezwłocznie o tym poinformujemy i przedstawimy "drugą stronę medalu".
