Przewóz osób przejmuje warszawską tradycyjną korporację taksówkową. "Spadło to na nas jak grom z jasnego nieba"
Taksówki Ele jeździły po ulicach Warszawy od 30 lat. Co fuzja z iTaxi oznacza w praktyce? Wyjaśniamy.
Na pracowników warszawskiej tradycyjnej korporacji taksówkarskiej Ele Taxi padł blady strach. Wszystko przez to, że aplikacja iTaxi przejęła właśnie ich firmę. - Spadło to na nas jak grom z jasnego nieba. Wielu z nas jeździ w Ele Taxi po 15-20 lat - powiedział w "Gazecie Wyborczej" Dariusz Chojnowski przewodniczący Związku Zawodowego Taksówkarzy "Warszawski Taksówkarz" i taksówkarz Ele Taxi.
Wywołuje to wiele emocji, tym bardziej, że pracownicy Ele Taxi od lat walczyli z przewozem osób zamawianych przez aplikację. Ostatni raz w proteście brali udział w październiku tego roku. Ponoć taksówkarze podejrzewają, że Ele za jakiś czas podzieli los MPT Taxi, którą iTaxi przejęło w 2021 roku. - Najpierw pozwolą nam jeździć w dwóch systemach, potem stopniowo wygaszą firmę i zmuszą ludzi do przejścia do iTaxi - prognozuje jeden z taksówkarzy.
Gos w sprawie zabrał Łukasz Wejchert członek rady nadzorczej iTaxi, który studzi negatywne nastroje. - Szanujemy pracę kierowców Ele Taxi, to najlepsi fachowcy na rynku, świetnie wyszkoleni, znający na pamięć topografię miasta. Dla wszystkich z nich drzwi są otwarte. Tak jak dotychczas będą mogli brać zlecenie przez zamawianie kursu u dyspozytora, takie przejazdy będą rozliczane jak dotychczas, a do tego będą mogli korzystać ze zleceń w aplikacji. Udostępniamy technologie, apkę i algorytmy, które sprawią, że taksówkarze będą zarabiać więcej - powiedział i obiecał, że pracownicy pionu dyspozytorskiego również zachowają pracę.


