10 listopada miał mieć echo serca w Szpitalu na Banacha. Na miejscu dowiedział się, że pracownicy wzięli wolne i z badania nici
Córka pacjenta, która jest znaną aktorką, nagłośniła całą sytuację.
Paulina Holtz zabrała 10 listopada głos w sprawie swojego ojca. Pan Witold, który w grudniu skończy 88 lat i jest pacjentem kardiologicznym, od ponad roku czekał na echo serca. Badanie miało się odbyć dzisiaj w poradni w Szpitalu na Banacha w Warszawie. Niestety sytuacja na miejscu okazała się niespodziewana. Aktorka znana szerszej widowni z roli w serialu "Klan", opowiedziała jeszcze tego samego dnia o wszystkim na Instagramie.
"To jest niewiarygodne. Od półtora roku mój tata miał umówiony w szpitalu termin badania echo serca, które musi zrobić, bo za miesiąc ma wizytę u lekarza i wymagane jest to badanie. Czekaliśmy na to badanie. Pojechaliśmy dzisiaj na Banacha do szpitala i okazało się, że szpital zrobił sobie dzisiaj wolne. Nie ma nikogo! Osoba w ochronie powiedziała nam, że pacjenci po 300 km dzisiaj przyjeżdżali i się odbijali od drzwi, ponieważ nikt nie poinformował pacjentów, że sobie zrobili wolne. Wszystkie badania ustalone - często się na nie czeka rok czy półtora - się nie odbywają dzisiaj. Jestem w lekkim szoku. Czy ludzie myślą? Umieją zarządzać tym, co robią? Taka dzisiaj refleksja" - powiedziała z oburzeniem na dodanym na nagraniu.
Po kilku chwilach aktorka udostępniła wiadomość, którą dostała od obserwatorki. Czytamy w niej, że jej mamę w tym samym miejscu dzisiaj spotkało to samo. Paulina Holtz oznaczyła rzecznika praw pacjenta i czeka na wyjaśnienia.
Odezwaliśmy się w tej sprawie do wspomnianego szpitala. Niestety do czasu publikacji artykułu, nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Gdy ją dostaniemy, niezwłocznie o tym poinformujemy.
