Reporter TV Republika na Marszu Niepodległości nie wyłączył mikrofonu. Widzowie usłyszeli coś, czego nie powinni
Filmik z głosem pracownika prawicowej stacji szybko obiegł internet i stał się viralem. Załączamy go pod naszym tekstem.
TV Republika przez kilka dni zbierała pieniądze na transmisję z Marszu Niepodległości. Stacji Tomasza Sakiewicza udało się otrzymać od widzów aż 250 tys. złotych, których oczekiwali W związku z tym 11 listopada przez kilka godzin widzowie mogli oglądać na żywo marsz. W pewnym momencie sytuacja wymknęła się jednak spod kontroli. Po godzinie 14:00 kamera pokazywała uczestników marszu na Rondzie Dmowskiego w Warszawie, gdy nagle oglądający Republikę mogli usłyszeć głos reportera, który zwrócił się do swojego przełożonego.Czyżby zapomniał o włączonym mikrofonie?
"Za chwilę wyruszy kolejny Marsz Niepodległości. Co prawda warunki atmosferyczne lekko się pogorszyły... Proszę wydawcy bardzo, żeby nie krzyczał, nie przeklinał do mnie. Ja mówię do państwa to, co teraz widzimy - powiedział reporter, który łączył się z reżyserką.
