Na Moście Poniatowskiego zgasły latarnie podczas Marszu Niepodległości. Prawicowcy węszą spisek, ZDM mówi, co się stało
Nie milkną kontrowersje wokół Marszu Niepodległości, który mimo przeróżnych opinii, przebiegł w tym roku wyjątkowo spokojnie.
Na Marszu Niepodległości Most Poniatowskiego w pewnym momencie po zmroku nie był oświetlony. Brak oświeconych latarni niektórzy wiążą z celowym działaniem obecnego rządu czy władz Warszawy. W mediach społecznościowych roi się od teorii spiskowych. Zarząd Dróg Miejskich wyjaśnił tę sprawę. Wydaje się bardziej banalna niż przypuszczano.
- Najpewniej jest to związane z remontem wiaduktu mostu Poniatowskiego, a konkretniej z tym, że na wysokości Wybrzeża Kościuszkowskiego działa tymczasowa sygnalizacja, która wpływa na zasilanie oświetlenia mostu - powiedział dla tvnwarszaw.pl Maciej Dziubiński, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich.
Dodał, że taka sytuacja nie wydarzyła się po raz pierwszy. Również 4 listopada pojawił się problem z bezpiecznikiem podczas włączania oświetlenia o zmierzchu.
- We wtorek sytuacja się powtórzyła. Znów chodziło o bezpiecznik - wyjaśnił Dziubiński. - Zgłoszenie o ciemnych latarniach otrzymaliśmy o godzinie 16.33, o 17.20 oświetlenie już działało - podsumował.
