Afera wokół oprawy, której zakazano wnieść na Stadion Narodowy. Wiemy, co tak naprawdę się stało
Kibice nie mogli wnieść jednej z flag i zrobili zadymę.
W piątek na Stadionie Narodowym w Warszawie Biało-Czerwoni spotkali się z reprezentacją Holandii. Wiele emocji w internecie jest teraz wokół oprawy, której nie pozwolono wnieść na stadion. O wszystkim poinformowało stowarzyszenie kibiców "To My Polacy!", odpowiedzialne za doping podczas meczów kadry,
- Generalnie, z jakiegoś nieznanego nam powodu, zostaliśmy wręcz zdeptani. Była przygotowana cudowna, patriotyczna oprawa. Wszystko było dopięte na ostatni guzik, przygotowania trwały od dłuższego czasu, a w dzień meczu dowiedzieliśmy się, że decyzją służb mundurowych nie będzie gniazda i nie będziemy mogli wnieść oprawy. To decyzja dla nas kompletnie niezrozumiała - powiedział Mateusz Pilecki w Kanale Sportowym.
Na reakcję kibiców nie trzeba było długo czekać. W drugiej połowie meczu część z nich założyła kominiarki i w akcie sprzeciwu odpaliła zakazane race, rzucając je na murawę. Sędzia na kilka minut musiał przerwać mecz. A Kanał Sportowy opublikował w sieci grafikę "zakazanej" oprawę. Widać na niej polską flagę i orła trzymającego napis "Do boju Polsko!".
Tymczasem jak nieoficjalnie dowiedział się "Fakt", "prawdopodobną przyczyną braku zezwolenia na wniesienie oprawy był rozmiar flagi. Była zbyt duża. Na dodatek nie została zgłoszona z odpowiednim wyprzedzeniem. W związku z tym służby podjęły decyzję o zakazie wniesienia oprawy".


