Wpadł w szał, bo w Śródmieściu po godz. 22 nie chcieli mu sprzedać alkoholu. Rzucał nawet rowerem
Okazało się, że rowerzysta nie wypił wcześniej tylko "trzech, czterech piw", jak twierdził.
Straż miejska poinformowała o incydencie z awanturującym się mężczyzną, który kilka dni temu był wściekły, bo w godzinach prohibicji nie mógł kupić alkoholu. - Wszedł do jednego ze sklepów w rejonie Ronda ONZ. Nie minęła minuta, gdy ten sam mężczyzna gwałtownie "wypadł" ze sklepu i wściekły zaczął rzucać własnym rowerem, wykrzykując przekleństwa. Strażnicy podeszli do rozzłoszczonego rowerzysty, aby sprawdzić, co nim tak wzburzyło. Uwagę funkcjonariuszy zwrócił dystans, jaki w czasie rozmowy starał się zachować 25-latek. W trakcie rozmowy okazało się, że frustracja mężczyzny wynikała z odmowy sprzedaży alkoholu przez personel sklepu, ponieważ było już po godzinie 22. Poza tym - jak wyczuli strażnicy - był nietrzeźwy, do czego zresztą się przyznał, twierdząc, że jakiś czas przed wyprawą po więcej, wypił 3-4 piwa. Ponieważ prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu jest poważnym naruszeniem prawa, strażnicy wezwali na miejsce policję - czytamy w komunikacie.
Badanie rowerzysty alkomatem wykazało w wydychanym powietrzu ponad 2 promile alkoholu. Za prowadzenie roweru w stanie nietrzeźwości grozi kara aresztu albo grzywnę nie niższa niż 2500 zł.


