Zapytała o restaurację na Woli z zakazem wstępu dla dzieci. Usłyszała, by zrobiła obiad w domu, jak chce mieć spokój
Podziałów w naszym społeczeństwie nie brakuje. Powodem do internetowych awantur może być nawet podejście do ciszy w miejscach publicznych, gdy chce się w restauracji spożyć posiłek.
Post mieszkanki Woli wywołał w środę 19 listopada lawinę komentarzy. "Witam, czy jest w pobliżu jakaś restauracja gdzie jest zakaz wstępu z dziećmi? Chciałabym w spokoju zjeść obiad z mężem bez żadnych krzyków, wrzasków i biegających bez sensu dzieci. Będę wdzięczna za każdą jedną odpowiedź" - napisała na jednej z grup sąsiedzkich.
Niektórym jej podejście nie mieści się w głowie. "Proszę zrobić obiad w domu, będzie cisza i spokój", "W domu mu ugotuj, co Bozia rączek nie dała", "Dzieci be, ale pewnie psiecko jest ok?", "Ludziom to się w głowach przewraca jak już dzieci przeszkadzają to dobrze nie będzie", "Jak można odcinać się od Bąbelków?! Bogu ducha winnych" - czytamy.
Pojawili się też internauci, których zakaz wstępu dla dzieci nie szokuje. "Po niektórych wpisach widać jaką mamy mentalność zero zrozumienia i tolerancji dla innych poglądów. Dzieci teraz często są wychowywane bezstresowo to znaczy są niewychowane i bardzo hałaśliwe. A rodzicom tych dzieci wydaje się że wszyscy powinni kochać ich cudowne dzieci. Otóż nie", "Nie wiem skąd ten hejt, ja też wolę spokojniejsze miejsca a nie z wrzeszczącymi dziećmi", "Zdecydowanie częściej psiecko potrafi się zachować w miejscu publicznym w przeciwieństwie do dziecka. Oczywiście nie winię tu małego człowieka ale jego rodziców", "Jak poznasz takie miejsce to daj znać, też chętnie do nich pójdę" - piszą.
Póki co internautka nie dostała konkretnych adresów, w których nie wpuszczano by do środka dzieci, bo takich prawdopodobnie nie ma. Niektórzy polecili jednak miejsca, w których najmłodsi są rzadko.


