Starszy pan stracił w pożarze dom. Nie chce iść do schroniska, bo musiałby oddać psa. Kto mu pomoże?
Pan Aleksander oraz jego ukochany pies rasy Basset hound potrzebują pomocy. Szczegóły poniżej.
Portal piasecznonews.pl informuje o pożarze domu jednorodzinnego przy ulicy Balladyny w Gołkowie (woj. mazowieckie) pod Warszawą. Ogień wybuchł 19 listopada po północy. - Pożarem objęte było wnętrze jednokondygnacyjnego budynku mieszkalnego o wymiarach 10 na 8 metrów i wysokości około trzech metrów. Właściciel opuścił obiekt jeszcze przed naszym przyjazdem i nie odniósł żadnych obrażeń. Po ugaszeniu ognia budynek został przewietrzony, jednak ze względu na stan obiektu właścicielowi zakazano dalszego użytkowania pomieszczeń. Cała akcja gaśnicza trwała 3 godziny i 40 minut - informuje mł. bryg. Łukasz Darmofalski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Piasecznie.
Właściciel został bez środków do życia i nie ma się gdzie podziać. Otrzymał propozycję umieszczenia w schronisku, ale nie chce z niej skorzystać. Dlaczego? "Oznaczałoby to rozstanie z wiernym czworonogiem, który - jak sam przyznaje - jest dziś najważniejszą częścią jego życia i jedynym towarzyszem w tej trudnej sytuacji" - podaje wspomniany portal, który apeluje o pomoc dla pana Aleksandra.
"Jeśli znajdzie się ktoś, kto zechce dać panu Aleksandrowi i jego psu schronienie na zimę lub zaoferuje pracę z możliwością zakwaterowania, mogą odzyskać choć część stabilizacji i nadziei na lepsze jutro. Osoby, które chcą pomóc, proszone są o kontakt pod numerem telefonu: 692 488 278" - czytamy. Pana Aleksandra z jego ukochanym psem i to, co zostało z jego domu zobaczycie TU.


