Wyrzucili choinkę przez okno i tak leży pod warszawskim blokiem. "Nie żyjemy na wsi ani w chlewie. Proszę zejść i posprzątać".
Mieszkańcy tego bloku mają taki zwyczaj, że wyrzucają choinki przez balkon, ale zaraz po wszystkim schodzą na dół, żeby odstawić choinkę w odpowiednie miejsce.
Chodzi o blok przy ul. Łukowskiej w Warszawie. Mieszkańcy wyrzucają choinki przez balkon lub przez okno, żeby nie robić bałaganu na klatkach schodowych. Wyrzucanie choinki odbywa się w kontrolowanych warunkach: jeden wyrzuca z domu choinkę, a druga osoba na dole upewnia się, że nikt akurat nie przechodzi pod balkonami.
Na platformie sąsiedzkiej pojawił się wpis oburzonej mieszkanki - Drodzy Sąsiedzi, skoro postanowiliście wyrzucić choinkę w święto w ciągu dnia (akurat staliśmy i widzieliśmy), to proszę zejść na dół i przeciągnąć ją tam, gdzie leżą wszystkie choinki na rogu bloku. Nie żyjemy na wsi ani w chlewie, żeby robić takie rzeczy. Daje czas do wieczora, jak nie, to znajdzie się z powrotem pod twoimi drzwiami - apelowała mieszkanka do swoich sąsiadów.
Apel jednak nie poskutkował, ponieważ, jak się okazało, choinka wieczorem nadal leżała w tym samym miejscu. Kobieta przy okazji choinki, wspomniała również o pozostawionych petach pod balkonem - Niektórzy nie wiedzą, co to popielniczki, czy słoiczek.
Autorka wpisu przyznała, że zapukała do drzwi sąsiadów, którzy wyrzucili przez balkon choinkę, ale oni odpowiedzieli w obcym (ukraińskim) języku, że nie wiedzą, o co jej chodzi, więc kobieta odpuściła sobie.
Pod jej postem wiele osób przyznało jej rację, twierdząc, że takie zachowanie jest niedopuszczalne - Tak ciężko im było zejść na dół i przesunąć kawałek dalej choinkę? W głowie się nie mieści - komentowali ludzie.
