Pod blokiem przy Anielewicza właścicielka nie mogła zapanować nad psem. Szarpał innego i nadgryzł mu ucho
Pies agresor jest dobrze znany mieszkańcom z osiedla, którzy zabrali głos.
8 stycznia jeden z większych psów z Nowolipek dał popis agresji. O wszystkim dowiadujemy się z grupy sąsiedzkiej. Okazuje się, że pani, która była z nim na dworze, nie wyraziła skruchy i nie poczuła się do odpowiedzialności, choć jej zwierzę wyrządziło krzywdę innemu.
"Dzisiaj o godz. 21.30 pod blokiem Anielewicza 31 róg Smoczej został zaatakowany mój osiem kilowy pies przez dużego psa, nad którym nie umiała zapanować właścicielka. Pies ten szarpał mojego przez dobrą chwilę i nagryzł mu ucho. Pani, na zdjęciu poniżej, odmówiła podania swojego numeru telefonu, ani jak się nazywa. Czy ktoś wie kto to jest? Może miał podobną sytuację. Ten pies przed zajściem szedł bez smyczy!" - czytamy we wpisie.
Według internautów, to nie pierwsza tego typu sytuacja z udziałem opisanego psa, który ponoć wabi się Gucci. Ma ponoć często wyć, gdy jego właścicielki nie ma w domu i oddawać potrzeby fizjologiczne na balkonie. "Kompletny brak odpowiedzialności za swojego psa. Strasznie się boję takich sytuacji", "Z tą panią cały czas są problemy. Nie potrafi upilnować swojego psa", "Muszę poszukać mam jej dane rok temu we wrześniu jej pies rzucił się na mojego i gdy chciałam je rozdzielić to mnie ugryzł i wzywałam policję, bo pani nie chciała właśnie danych podać. Przed samą policja również uciekała" - napisali komentujący.
