Oburzył go pies, który podróżował na siedzeniu w stołecznej komunikacji. "Dzieci potrafią więcej burdy zrobić w bucikach całych w śniegu"
Widok psa na siedzeniu pasażera niektórych oburza, inni uważają, że nic w tym nadzwyczajnego.
Na grupie sąsiedzkiej z Białołęki, jeden z internautów zwrócił uwagę na kobietę, która pozwoliła siedzieć swojemu psu na siedzeniu w stołecznej komunikacji miejskiej. - Oprócz ciągłych apelów o sprzątanie po swoim psie to apeluje też o niepozwalanie swoim czworonogom na siadanie na fotelach w komunikacji miejskiej. Chyba nietrudne jest zrozumienie zależności pomiędzy psem chodzącym wszędzie, w tym wśród plagi zanieczyszczeń i zostawianiem tego na siedziskach. Pani niestety w żaden sposób nie zareagowała na bardzo kulturalne zwrócenie uwagi - czytamy.
Post w dwie godziny przyniósł prawie 300 komentarzy. Zdania komentujących są podzielone. "Akurat ten piesio, nie siedzi w taki sposób, który specjalnie pobrudziłby siedzenia, bardziej nie lubię jak dzieciaki buciskami wchodzą na takie siedzenie", "Po pierwsze siedzenia nie są przeznaczone dla psów
Po drugie proszę sobie wyobrazić osoby które mają alergię na sierść psa czy kota. Zwierzę w tym wypadku zostawia dużą ilość sierści a są osoby silnie uczulone. Owszem piesek jest ładny ale czy ktoś z Państwa chciał by usiąść w jasnej kurteczce i jechać z wielką plamą", "Pierwszy raz w komunikacji miejskiej? Bez przesady. Ten pies wygląda na zadbanego, nawet ma jakieś ubranie. Nie wygląda jakby wytarzał się w jakimś brudzie. Grzecznie sobie siedzi. Może po prostu się boi i to jedyny sposób żeby jechał spokojnie? Czasem trzeba gdzieś pojechać z psem. Dzieciaki potrafią więcej burdy zrobić w bucikach całych w śniegu" - piszą.
Co do zasady, pies w komunikacji miejskiej nie może siedzieć na siedzeniu pasażera. Zwierzęta powinny znajdować się na podłodze, na kolanach właściciela lub w transporterze.


