Niebezpieczny wirus atakuje koty w Warszawie. "Trwa ognisko VS-FCV"
W Warszawie wykryto przypadek niezwykle niebezpiecznej odmiany kaliciwirozy kotów, określanej jako VS-FCV. Fundacja Surowe Kotki i Psy ostrzega, że nie jest to standardowy przebieg choroby. Opisana przez fundację kotka niestety zmarła. - Hela była zdrowym, szczepionym kotem bez żadnych chorób współistniejących. Trafiła do jednej z całodobowych klinik w Warszawie i właśnie tam mogło dojść do zarażenia się wirusem. Zaznaczam, że nie mam pewności, czy właśnie tam, ale to było jej jedyne wyjście z domu, a czas wystąpienia objawów i czas hospitalizacji w klinice pasują idealnie. Walczyliśmy o nią prawie dwa tygodnie, była to ciągła hospitalizacja, karmienie sondą, płynoterapia, leki, transfuzja osocza. Niestety przegrała - napisała w sieci pani Natalia.
VS-FCV nie jest typową kaliciwiroza, która objawia się głównie katarem i owrzodzeniami w pyszczku. Wariant ten atakuje naczynia krwionośne wielu narządów. Choroba rozwija się bardzo gwałtownie, od pierwszych objawów do stanu krytycznego mogą upłynąć zaledwie dwa, trzy dni. Najczęstsze objawy ogólnoustrojowe to gorączka powyżej 39,5 C, anoreksja i apatia - występują u 78-88% pacjentów. Te objawy są niespecyficzne i mogą być mylone z wieloma innymi chorobami.
- Na podstawie zgłoszeń i dokumentacji medycznej mamy uzasadnione podejrzenie, że w Warszawie trwa ognisko VS-FCV - układowej postaci kaliciwirozy o wysokiej śmiertelności - czytamy na stronie fundacji.
