Matka podejrzanego o zabójstwo nie odpuszcza rodzinie Mai z Mławy. "Czujemy zagrożenie"
Pierwszy wyrok sądu na razie nic nie dał.
Na początku stycznia dowiedzieliśmy się, że - matka podejrzanego 17-latka o zabójstwo młodszej od niego o rok Mai w Mławie - wyrokiem sądu w Płocku, miała usunąć wszystkie posty i komentarze zawierające nieprawdziwe informacje na temat zamordowanej nastolatki i jej rodziny. Udowodniono bowiem, że zamieszczała je w sieci przez ostatnie miesiące. Poza tym nakazano jej przeprosić ojca dziewczyny w internecie, w mediach społecznościowych i - na własny koszt - na łamach dzienników "Fakt" i "Super Express". Kobieta w ramach zadośćuczynienia miała też zapłacić ojcu Mai 150 tys. zł. Wygląda na to, że jednak kwota jaką przyjdzie jej wydać będzie wyższa.
Okazuje się, że matka Bartosza nie zamilkła i nadal jest aktywna w internecie. Kancelaria, która reprezentuje rodzinę Mai, posiada kolejne dowody na obraźliwe wpisy Katarzyny G. - Złożyliśmy zażalenie do sądu w Płocku, bo Katarzyna G. po ostatnim wyroku nie zaprzestała atakowania rodziny Kowalskich. Sąd apelacyjny uznał naszą rację i zasądził 3 tysiące złotych za każdy wpis - powiedział w rozmowie z o2 mecenas Wojciech Marek Kasprzyk, który reprezentuje rodzinę Mai.
Wyrok jest prawomocny i nie można się od niego odwołać. Głos zabrał też ojciec zamordowanej, pan Jarosław Kowalski. - Granica jest cały czas przesuwana. Trwa nieustanna nagonka na naszą rodzinę. Nie wiemy, jak daleko to wszystko się posunie. Ostatni wyrok nic nie dał. Czujemy zagrożenie ze strony Katarzyny G. - wyznał dla "Kanału Kryminalnego".
Przypomnijmy, że Bartosz G. przebywa w areszcie i narzeka, że nie może spotykać się z bliskimi.
