W kilku dzielnicach Warszawy woda z kranu śmierdzi chlorem. "Nadaje się tylko do umycia wanny"
Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w m.st. Warszawie zabrało głos w tej sprawie.
W ostatnich dniach mieszkańcy Warszawy skarżą się, że woda z ich kranów ma wyraźnie mocniejszy, chlorowy zapach niż zwykle. Niektórzy porównują go do tego znanego z basenów. Problem dotyczy m.in. Bielan, Białołęki, Żoliborza czy Mokotowa. Wywołuje to niepokój, podirytowanie i falę gorących dyskusji na lokalnych grupach sąsiedzkich. Niektórzy zastanawiają się, czy taka woda jest w ogóle zdatna do użycia i bezpieczna. Boją się jej pić, a nawet wykorzystywać do umycia naczyń. "Chyba już tylko nadaje się do umycia podłogi czy wanny" - pisze jedna z kobiet.
W przesłanym oświadczeniu, które cytuje Miejski Reporter, MPWiK uspokaja, że "wszystkie parametry wody w sieci są utrzymane" i korzystanie z niej jest bezpieczne. Według nich, silniejsza woń może być skutkiem warunków zimowych. Spółka wyjaśnia, że niskie temperatury wody mogą powodować wolniejsze "zużywanie" dezynfektanta używanego do uzdatniania, przez co bywa on bardziej wyczuwalny. W okresach niskich temperatur dawki środka dezynfekcyjnego są cyklicznie zwiększane, aby zabezpieczać wodę, a "obserwowany przez mieszkańców zapach wody nie jest skutkiem awarii" i ma stopniowo ustępować wraz ze wzrostem temperatury


