Niepokojący widok pod domem wspierających młodych w kryzysie. "Dzień zakończył się dość nieprzyjemnie"
Potrzebujący pomocy został przetransportowany do szpitala.
W Śródmieściu w Warszawy przy ul. Juliana Smulikowskiego 4 mieści się dom fundacji PoDRUGIE, w którym mieszkają młodzi w wieku 18-25 lat, zagrożeni i dotknięci bezdomnością. "Z naszego wsparcia korzystają przede wszystkim byłe wychowanki i wychowankowie domów dziecka, rodzin zastępczych i placówek resocjalizacyjnych, ale coraz częściej po pomoc zgłaszają się także osoby, które choć wychowywały się w rodzinie, była nią ona tylko z nazwy" - czytamy na stronie placówki.
W poniedziałkowy wieczór - 9 lutego - w mediach społecznościowych fundacji pojawiło się zdjęcie karetki i policyjnego samochodu oraz szczery post na temat trudnej sytuacji, która rozegrała się w ich murach dzień wcześniej. To efekt niepokoju okolicznych mieszkańców, którzy widzieli na zewnątrz samochody służb i zamieszanie. "Pytacie nas co się stało, dlaczego policja była przed naszym Domem... A zaraz po niej pojawiła się karetka... To może nie jest (na szczęście) nasza codzienność, ale takie sytuacje i interwencje dzieją się u nas często. Przede wszystkim mają one związek z problemami zdrowia psychicznego, z którymi mierzy się nasza młodzież. Zdarza się, że dochodzi do samookaleczeń albo ktoś przychodzi do opiekuna i zgłasza myśli s... W takich sytuacjach - poza ratownikami medycznymi - na miejsce zdarzenia przyjeżdżają również funkcjonariusze policji, którzy dbają o to, by nic złego nikomu się nie stało i choć wczorajszy dzień zakończył się dość nieprzyjemnie i dostarczył nam wszystkich trudnych emocji... wszyscy poszli spać bezpieczni. Uczestnik, który poczuł się gorzej jest w szpitalu" - napisali przedstawiciele PoDRUGIE.
