Agencje towarzystkie w "Hongkongu" Warszawy nie dają sąsiadom spać. "Jakaś pani jęczy nam nad głową"
Sąsiedzi myśleli, że wprowadzają się do spokojnego bloku.
Mieszkańcy osiedla Bliska Wola, zwanego "Hongkongiem" Warszawy mają dość. W budynku przy ulicy Marcina Kasprzaka 31a od miesięcy jest bardzo głośno. Według sąsiadów za hałasy odpowiadają agencje towarzyskie, które mają w nim działać.
"Jestem właścicielem mieszkania, jak się tu wprowadzaliśmy, to mówiono nam, że to będzie rodzinne osiedle, place zabaw, Central Park, a tymczasem za ścianą mamy burdel. Nie mam ochoty, żeby moja rodzina przez całą noc słuchała, jak jakaś pani jęczy nam nad głową" - powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" jeden z mieszkańców Bliskiej Woli.
W internecie można znaleźć anonse, które kończą się w ten sam sposób. "Zapraszam na ulicę Kasprzaka 31a (nowy blok). Na miejscu parking pod blokiem lub na ul. Grabowskiej przy szkole". Dziennikarz "Wyborczej" naliczył aż osiem ogłoszeń z tym samym adresem budynku. "To wygląda na zorganizowany biznes. Na korytarzu są awantury we wschodnich językach. Boimy się, że możemy mieć problemy", "To jest wierzchołek góry lodowej. Mamy wrażenie, że w naszym bloku wiele lokali na najem krótkoterminowy to burdele", "Te ciągłe hałasy doprowadzają mnie do szału. To dzieje się noc w noc, codziennie. Ciągle wchodzą i wychodzą tam klienci, jest trzaskanie drzwiami. Czasami są awantury, do tego, o której bym się nie obudził, to słyszę, jak ktoś chodzi tam w szpilkach po mieszkaniu" - relacjonują sąsiedzi.
