Mieszkanka Bielan domaga się likwidacji altan pod lasem. Mówi o libacjach i... strzałach z broni
Altany, które powstały w ramach Budżetu Obywatelskiego i miały służyć do miłego i spokojnego spędzania czasu z rodziną, nie spełniają swojej roli.
W altanach na Polanie Hutnik w otulinie Lasu Bielańskiego nie brakuje niebezpiecznych sytuacji. Wystarczyło, by zrobiło się cieplej i wrócił problem libacji alkoholowych, po których imprezowicze nie sprzątają. Zwróciła na to uwagę mieszkanka z Bielan na jednej z sąsiedzkich grup, przypominając, że obiecano usunąć sporne konstrukcje.
- Panie Grzegorz Pietruczuk - Burmistrz Dzielnicy Bielany - o ile się nie mylę, to w październiku deklarował Pan likwidację altanek na Polanie Hutnik w otulinie Lasu Bielańskiego. Jest 2 marca, a tam nic się nie zmieniło. Za to w związku z poprawą pogody na polanę wrócił docelowy odbiorca tej atrakcji... Jeśli tak bawią się rodziny z dziećmi i seniorzy to chyba żyję w równoległej rzeczywistości... Proszę o informację kiedy te budy zostaną rozebrane. Na jednym ze zdjęć widoczne są butelki ustawione w rzędzie, potłuczone bo do nich strzelano z wiatrówki lub podobnej broni... Miejsc, gdzie obserwuję podobne zabawy bronią jest więcej. W lesie przestaje być bezpiecznie. Z powodu ludzi a nie dzików - napisała.
Na odpowiedź burmistrza nie trzeba było długo czekać. - Oczywiście, że znane jest mi to miejsce i problem. Opisane sytuacje są absolutnie niedopuszczalne. Podtrzymuję swoją deklarację. Infrastruktura, która zamiast służyć mieszkańcom, stała się magnesem dla zachowań patologicznych, zostanie usunięta - poinformował Grzegorz Pietruczuk.
Demontaż altan zaplanowano na kwiecień. Na polanie mają pozostać jedynie podstawowe ławki.
