Poszła z wnuczkiem na plac zabaw. Usłyszał od dziecka "wypad stąd". Do akcji wkroczył podpity ojciec
Dorota Zawadzka podzieliła się w sieci niemiłym incydentem, który w ostatnią sobotę - 7 marca - spotkał ją w Warszawie. Słynna Superniania chciała spędzić z wnuczkiem miło czas, więc wybrała się na plac zabaw.
"Wiosenny plac zabaw na warszawskim sypialnianym osiedlu. Mnóstwo dzieci. Głównie z ojcami. Kilka mam i babć. Większość bardzo blisko dzieci. Krok w krok. Huśtają, bujają, budują babki. Mój Gutek wchodzi na zjeżdżalnię. Mniej więcej 8 latek stojący na górze popycha go i mówi - wypad stąd. Rozglądam się za dorosłym, który mógłby być opiekunem patrzącym w stronę chłopca. Nikt. Ponieważ siedzę blisko, podchodzę i pytam chłopca czemu tak mówi.
- Bo to nasze miejsce. My się tu bawimy. Natychmiast znajduje się tata chłopca. - O co pani chodzi? Czemu pani zaczepia dziecko? - Proszę powtórz tacie co powiedziałeś do malucha? - Nic nie powiedziałem! Tatuś podchodzi bliżej. Było pite! Ups. Nie pogadasz. Chłopiec wyraźnie boi się taty. Smutne. Odchodzimy w inne miejsce" - czytamy na Facebooku byłej gwiazdy TVN.
Komentujący stwierdzili, że psycholożka powinna zadzwonić po policję. "Czy w takiej sytuacji nie powinno się wzywać policji? Ojciec pod wpływem nie powinien zajmować się dzieckiem" - zastanawiała się jedna z internautek. "Nie powinien. Obok siedziska mama. Wierzę że trzeźwa" - odpisała Superniania.


