Policjanci z Mokotowa namierzyli dziuplę złodziei samochodów. Złodziejom nie pomogła zagłuszarka GPS w warsztacie
Kryminalni z mokotowskiej komendy namierzyli i zlikwidowali dziuplę samochodową działającą na terenie powiatu nowodworskiego. Policjanci od dłuższego czasu analizowali kradzieże aut w regionie, aż w końcu trafili na trop konkretnej posesji, gdzie skradzione pojazdy były rozbierane na części. Podczas nalotu funkcjonariusze zaskoczyli dwóch mężczyzn w wieku 41 i 47 lat. Na miejscu znaleźli m.in. częściowo zdemontowaną Kię, która figurowała w systemie jako skradziona, a także profesjonalną zagłuszarkę sygnału GPS.
W trakcie przeszukania garaży i budynków gospodarczych policjanci zabezpieczyli dziesiątki podzespołów, tablice rejestracyjne oraz sprzęt elektroniczny służący do kradzieży. To nie był przypadkowy warsztat, ale stałe miejsce "rozbiórki" aut z różnych przestępstw. Wszystkie zabezpieczone elementy trafiły do depozytu, a śledczy pracują teraz nad identyfikacją pozostałych samochodów, z których pochodziły odnalezione części.
Jeśli odnalezione części uda się przypisać do konkretnych skradzionych samochodów, zostaną one przekazane firmie ubezpieczeniowej (jeśli skradzione auto miało ubezpieczenie). Jeśli ubezpieczenie nie było - części będzie mógł odebrać właściciel samochodu. Jeśli nikt nie zgłosi się po części, trafią na licytację lub do utylizacji (jeśli nie będą już miały żadnej wartości).
Zatrzymani mężczyźni usłyszeli w prokuraturze łącznie siedem zarzutów dotyczących paserstwa. Decyzją sądu obaj trafili już do aresztu na najbliższe trzy miesiące, a za kratkami mogą spędzić nawet 5 lat. Sprawa jest jednak określana jako rozwojowa - śledczy z Prokuratury Rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim sprawdzają, czy w przestępczy mechanizm były zamieszane kolejne osoby i jak szeroki zasięg miała ich działalność.
