Czwarty raz zniszczono fotoradar na Alejach Jerozolimskich
Fotoradar w Alejach Jerozolimskich po raz kolejny przegrał starcie z wandalami.
W nocy z 28 na 29 marca urządzenie zostało uszkodzone w takim stopniu, że wygląda wręcz tak, jakby ktoś je ostrzelał. Choć dystrybutor nowoczesnego i kompaktowego modelu TraffiStar SR390 zapewniał o jego wysokiej odporności na tego typu ataki, warszawska rzeczywistość znów brutalnie zweryfikowała te obietnice. Mimo dodatkowego monitoringu, który miał odstraszać chuliganów, sprzęt po raz czwarty wyłączono z użytku.
Niechęć do tego konkretnego miernika nie bierze się jednak znikąd - to maszynka do wystawiania mandatów. Gdy po raz pierwszy uruchomiono go w listopadzie 2024 roku, w zaledwie dwa tygodnie ustrzelił ponad 12,5 tysiąca aut, regularnie notując "urobek" przekraczający 150 wykroczeń dziennie. Wynika to z faktu, że kierowcy często dają się zmylić dwupasmowej, szerokiej wylotówce zlokalizowanej blisko trasy ekspresowej i masowo ignorują obowiązujące w tym miejscu ograniczenie prędkości do 50 km/h.
Taka skuteczność szybko doprowadziła do otwartej wojny. Pierwszy poważny atak miał miejsce w lutym 2025 roku, kiedy to obudowę potraktowano prawdopodobnie siekierą i oblano farbą. Od tamtej pory scenariusz stale się powtarza: po kosztownej naprawie i ponownym montażu, fotoradar jest niemal natychmiast niszczony na nowo. Na ten moment nie wiadomo, kiedy rekordzista znów zacznie mierzyć prędkość, a służbom do tej pory nie udało się złapać sprawców poprzednich dewastacji.


