Ponad 400 tysięcy batonów nie dojechało do Warszawy. KitKaty zostały skradzione we Włoszech. Firma wydała oświadczenie w tej sprawie
Od kilku dni w Internecie krąży informacja o skradzionych batonach.
Konsumenci myśleli, że to fake i zarzucali firmie Nestle, że to tani chwyt marketingowy - Chwyt marketingowy że Uuuu, nasze batony są tak dobre, że kradną je ciężarówkami. Konsumentów to nie obchodzi, to wasza sprawa. Jeżeli się tym dzielicie to serio kampania reklamowa - napisał jeden z Internautów.
Firma szybko odpowiedziała na ten zarzut - Rzeczywiście wygląda to nietypowo, jednak kradzież towaru absolutnie nie była częścią kampanii marketingowej KitKat.
W poniedziałek zespół KitKat wydał oficjalne oświadczenie w mediach społecznościowych - Potwierdzamy, że 413 793 batonów KitKat w kształcie bolidów, z cieszącej się dużą popularnością limitowanej edycji zostało skradzionych w trakcie transportu z naszej fabryki we Włoszech do Polski. Trwające dochodzenie prowadzone jest w ścisłej współpracy z lokalnymi władzami i partnerami w łańcuchu dostaw. Jednocześnie informujemy, że zdarzenie to nie stwarza żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa konsumentów oraz podejmowane są działania mające na celu przywrócenie ciągłości dostaw. Zespół KitKat.
Internauci wciąż jednak podchodzą sceptycznie do tej informacji komentując, że to "PR-owa zagrywka".


