Policja odholowała Porsche za 700 tysięcy złotych, które... jeździło 'na aplikację'
Stołeczna drogówka wzięła pod lupę kierowców świadczących usługi przewozowe oraz kurierów i dostawców jedzenia na skuterach. W miniony weekend, w ramach akcji "Bezpieczne przewozy", policjanci ustawili punkty kontrolne w strategicznych miejscach - głównie na warszawskich mostach, co skutecznie odcięło drogę ucieczki. Funkcjonariusze sprawdzali nie tylko trzeźwość i stan techniczny pojazdów, ale przede wszystkim legalność dokumentów uprawniających do zarobkowego przewozu osób.
Aż dziewięć osób w ogóle nie powinno znaleźć się za kółkiem z braku uprawnień, a kolejnych trzech kierowców (obywatele Bangladeszu, Turkmenistanu i Uzbekistanu) wylegitymowało się sfałszowanymi prawami jazdy. Zatrzymano również obywatela Rosji, który zignorował sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, a także dwie osoby poszukiwane przez organy ścigania (pochodzące z Algierii i Filipin). Przy okazji wpadł też obywatel Uzbekistanu, który - jak się okazało po sprawdzeniu w systemie - przebywał w Polsce nielegalnie. Rekordzistą w kwestii braku wyobraźni był jednak kierowca audi. Kiedy tylko uchylił szybę, policjantów od razu uderzył charakterystyczny zapach marihuany. Zdezorientowany mężczyzna ledwo trzymał koncentrację, a w aucie miał kolejne porcje narkotyków, więc prosto z trasy trafił do policyjnej celi. Cały weekendowy bilans drogówki zamknął się zatrzymaniem 16 dowodów rejestracyjnych i 8 praw jazdy.
Do najciekawszych zatrzymanych aut należy Porsche Taycan, którego cena zaczyna się od 687 000 PLN. Ono także miało świadczyć przewozy na aplikację i zostało przez policję odholowane na policyjny parking. Policja nie udostępnia informacji, za co dokładnie odholowano właśnie to auto, ale podaje, że z 7 odholowanych samochodów 4 nie miało wykupionego obowiązkowego ubezpieczenia OC.


