Dziki rozszarpały małego psa rasy Shih tzu na oczach właścicielki. Był na smyczy
Mieszkanka Brwinowa (powiat pruszkowski) nie może ochłonąć. Jak relacjonuje Miejski Reporter, 12 kwietnia (niedziela), wychodząca z klatki z małym psem rasy shih tzu natknęła się na stado dzików, które zaatakowało zwierzę. Jej pupil - Maja - był prowadzony na smyczy i nie wykazywała agresji. Padła na miejscu.
"Na miejsce skierowano policję, która potwierdziła, że doszło do takiego zdarzenia. Sprawa wywołała niepokój wśród mieszkańców osiedla" - podaje Miejski Reporter. Wcześniej dzikie zwierzęta miały sforsować drewniane płotek. Zdjęcia martwego psa obiegły internet. I rozgorzała gorąca dyskusja.
- Proszę wszystkich o zachowanie ostrożności i spokoju (szczególnie na spacerach z psami) po dostrzeżeniu dzików a przede wszystkim lochy z warchlakami - jak każda matka w obronie swoich zagrożonych dzieci i ona będzie chroniła swoje młode - napisał burmistrz Brwinowa Arkadiusz Kosiński.
- Na terenie gminy Brwinów doszło do bardzo smutnej i tragicznej sytuacji. Zginął pies. To nie jest już "problem dzików". To jest realne zagrożenie, które dzieje się tu i teraz - u nas, w naszym powiecie (...) Mieszkańców nie interesują procedury i przepychanki kompetencyjne. Mieszkańcy chcą czuć się bezpiecznie - wychodząc z dziećmi, spacerując z psem, wracając wieczorem do domu. Dzisiaj mamy: dziki na terenach zabudowanych, ataki na zwierzęta, rosnące ryzyko dla ludzi. To jest moment na zdecydowane działania, a nie na czekanie miesiącami. Bo dziś kończy się to śmiercią psa. Jutro może skończyć się tragedią z udziałem człowieka - dodał Konrad Sipiera.


