Bukowska przyszła do sądu w Warszawie. Zeznała, co Grzegorz Braun zrobił w Sejmie
Polityk podważał wiarygodność aktorki.
Wraca sprawa Grzegorza Brauna, który w 2023 roku zgasił świece chanukowe podczas uroczystości w Sejmie. W poniedziałek na sali sądowej w Warszawie w związku z tym wydarzeniem pojawiła się aktorka Ewa Bukowska, która widziała wszystko "na żywo", stojąc obok. - Chwilę wcześniej prowadziłam uroczystość - wyjaśniła na sali rozpraw. Zanim doszło do ataku posła, znajdowała się między choinką bożonarodzeniową a chanukiją i wymieniała się życzeniami z dr Magdaleną Gudzińską-Adamczyk.
- Wszystko zaczęło się od spokojnej rozmowy, gdy nagle uwagę gości zwrócił mężczyzna krążący po sali. Najpierw zauważyłam chmurę ciągnącą się po posadzce, a następnie człowieka. Nawet nie wiedziałam, że to jest pan Braun. I wtedy Magda postanowiła zareagować. Podszedł do niej bardzo blisko i pianą uderzył ją w twarz. To było dosyć wstrząsające. Była to ewidentnie fizyczna napaść. Magda została oślepiona i na chwilę się odsunęła. W tym czasie poseł Braun zaatakował świecznik gaśnicą. Po wszystkim teatralnie wyprostował się i obserwował dziennikarzy, wyraźnie licząc na ich zainteresowanie. Natychmiast udzielał wywiadów, nie okazując empatii wobec poszkodowanej kobiety - zeznała i odpowiedziała na pytanie, czy poseł podszedł do kobiety celowo, czy raczej był skupiony na świeczniku, odpowiedziała: - Ona po prostu była przeszkodą. Postanowił tę przeszkodę usunąć. Dokładnie tak to wyglądało.
Grzegorzowi Braunowi trudno słuchało się zeznań Ewy Bukowskiej. W pewnym momencie próbował nawet przerwać jej przesłuchanie. - Mamy do czynienia z osobą, która żyje w swoim świecie i przedstawiła Wysokiemu Sądowi swoje fantasmagorie - stwierdził. - Artyści są stworzeniami Bożymi. Cenimy ich i podziwiamy za to samo, co w realnym świecie, poza ekranowym i poza scenicznym bywa wadą, która naraża artystę na poznawcze i ewentualne konsekwencje. Zareagowałem w trakcie tego przesłuchania, odnosząc wrażenie, że uczestniczę mimo woli w jakimś sensie pastwienia się nad osobą, której artystyczna dusza zdominowała ludzki rozum - dodał później.


